poniedziałek, 14 grudnia 2015

Givenchy Le Rouge-à-Porter, nr 206 Corail Décolleté

Hej Dziewczyny,

Ostatnio tyle dzieje sie u mnie, ze dopiero dzisiaj sie zorientowalam, ze juz polowa grudnia za nami, a ja nie opublikowalam zadnego wpisu... Ale dzisiaj mam wieczor wolny, wiec poswiecam go na szybki wpis :)

Bedac w temacie zabiegania... Rano mam naprawde niewiele czasu zeby zrobic makijaz. Dlatego cenie sobie kosmetyki takie, ktorymi szybko i latwo sie pracuje i ktorymi ciezko zrobic sobie krzywde... Ponadto, do codziennego makijazu uzywam produktow, ktore daja subtelny efekt. Nic nie proadze, ze w mniej inenstwnym makijazu wygladam znacznie lepiej niz w mocnym ;)
Kosmetykiem, ktory spelnia te wymagania jest  pomadka Givenchy Le Rouge-a-Porter w odcieniu 206 :)



Na poczatku pragne zwrocic uwage na design pomadki, bo niezmiernie mi sie podoba - opakowanie jest pokryte czarna skora z dodatkiem metalu... Polaczenie metalu i skory jest swietnym pomyslem, generalnie wiekszosc kosmetykow Givenchy ma spojny design, ktory wpasowuje sie w moj gust.


Przyznam sie, ze wchodzac do Sephory, planowalam zakup pomadki z innej serii, bowiem chodzila mi po glowie ktoras pomadka z wersji Le Rouge, rowniez marki Givenchy. Jednak okazalo sie, ze nie bylo testerow odcieni, ktore mnie interesowaly, wiec konsultantka pokazala mi "lzejsza" odslone matowej serii Le Rouge - lekkie, nawlizajace pomadki z serii Le Rouge-a-Porter.



Odcien pomadki w opakowaniu prezentuje sie calkiem intensywnie... Jednak na ustach wyglada bardzo naturalnie i delikatnie - idealnie do naturalnego makijazu na codzien. 

Pomadka ma lekko nawlizajaca, lekko kremowa formule. Barwi usta rownomiernie, nie wchodzi w zalamania (w przeciwienstwie do nieszczesnej Vegas Volt z MAC, ktora Wam pokazywalam ostatnio). Nie wchodzi na zeby, nie podkresla suchych skorek, pozostaje na ustach ok. 3 godziny, co uwazam jest niezlym wynikiem, biorac pod uwage, ze jest to pomadka nawilzajaca o sredniej pigmentacji.

Odcien Corail Decollette to delikatny koral z rozowym podtonem... Idealny do kazdego makijazu oczu, sprawdza sie takze gdy mam tylko tusz na rzesach i minimalny makijaz ;)


Jednym zdaniem: uwielbiam ja, moge rano chwycic ja gdy wychodze, nalozyc nawet bez lusterka i wyjsc z domu. Nie potrzebuje zadnych konturowek, nawilizania ust balsamem... Swietnie sprawdza sie na codzien i na pewno zakupie w przyszlosci wiecej odcieni z tej serii.



I jak Wam sie podoba? Znacie ta serie pomadek? ;)

niedziela, 29 listopada 2015

NARS Blush Bronzer Duo - Angelika/Laguna

Witajcie dziewczyny,

W jednym z poprzednich wpisow, wymienilam bronzer Laguna marki NARS jako jeden z moich ulubiencow wszechczasow... Wiec pora go Wam dzisiaj pokazac i uzasadnic czemu jemu nadalam ten zaszczytny tytul ulubienca :)

Marka NARS na polskim rynku jest stosunkowo malo znana... Zalozona w 1996 przez francuskiego makijazyste i fotografa Francois Nars. Marka przede wszystkim zaslynela dzieki swoim prowokacyjnym nazewnictwu produktow (typu roze o nazwach Orgasm, Deep Throat czy blyszczyk Striptease), szerokiej palecie dostepnych odcieni oraz kultowym rozom i broznerom...

Dzisiaj chcialabym Wam pokazac duo roz & brozner, skladajace sie z kultowego broznera Laguna i rozu Angelika.



Duo zamkniete jest w gumowym, czarnym opakowaniem, typowe dla wszystkich produktow tej marki. Musze przyznac, ze podobnie jak przy produktach marki Smashbox, po prostu nie znosze i nigdy nie polubie sie z tymi gumowymi opakowaniami - zbieraja odciski palcow w tempie natychmiastowym i ich wyczyszczenie idzie dosyc opornie...




Angelika to srednio intensywny, chlodny odcien rozu, zawierajacy dosyc spora ilosc brokatu... Acz brokacik znika przy aplikacji, wiec roz prezentuje sie na policzku bardziej matowo niz swiecaco :)
Roz jest dobrze napigmentowany. Jako blada osoba musze z nim nieco uwazac, bo gdy nalozy sie go za duzo, dosyc ciezko go rozetrzec...



Laguna to piekny, sloneczny odcien brazu. Mimo tego, ze wydaje sie byc matowym produktem, to na swatchu ujawniaja sie zlociste refleksy, co sprawia, ze mozna uzywac ten bronzer zarowno do ocieplania twarzy, jak i jej konturowania. Za co ja cenie ten produkt?
Przede wszystkim za swietna, aksamitna formule, produkt w ogole sie nie pyli przy aplikacji. 
Jako blada osoba, cenie produkty, ktorymi ciezko zrobic sobie "krzywde". i Laguna wlasnie jest taka. Zrobienie sobie plam tym bronzerem jest raczej ciezkie. Srednia pigmentacja sprawia, ze efekt mozna ladnie "budowac".

Oba odcienie czesto lacze razem, bo razem dobrze sie uzupelniaja.


A tak duo prezentuje sie na twarzy (tak, tak kamera standardowo zjadla mi intensywnosc odcieni...)

                   


Swatche:



I jak Wam sie podoba Angelika & Laguna? Znacie/lubcie produkty NARS? :) W ten weekend na feelunique.com poczynilam zakupy i wypadlo mi pare nowych rzeczy tej marki... Dlatego bedzie sie jej pojawialo wiecej na blogu na pewno :)




wtorek, 24 listopada 2015

Kolekcje limitowane... Na co warto zwrocic uwage :)

Hej Kochane,


Jak co sezon firmy kosmetyczne "bombarduja" nas wrecz nowymi kolekcjami... Czy to w postaci limitowanych produktow kolorowych, czy perfum...  Kolekcje te sa rowniez bardzo mocno promowane przez blogerow i vlogerow, praktycznie kazda wieksza kolekcje popularnej marki mozna zobaczyc na blogach/YT jeszcze przed premiera :)

Pomyslalam, ze podziele sie paroma (subiektywnymi!) opiniami na temat kolekcji limitowanych i jesli chodzi o kolorowke i o perfumy. Na co generalnie warto zwrocic uwage, co mozna nabyc w fajnych cenach... Oczywiscie to jest moja subiektywna opinia, jesli macie inne odczucia, dajcie mi znac w komentarzach...



Swiateczna kolekcja Chanel 2015 http://www.makeup4all.com/wp-content/uploads/2015/09/Chanel-Rouge-Noir-Absolument-Makeup-Collection-for-Christmas-2015-eye-products.jpg


Jesli chodzi o poszczegolne edycje limitowane zawierajace najczesciej cala game produktow typu paletke cieni, roz/bronzer ze specjalnymi tloczeniami, pomadki, blyszczyki itp, to wedlug mnie jest to kwestia indywidualna. Jesli komus bardzo podoba sie dany produkt i koniecznie chce go dostac, to uwazam, ze pewnie, uwazam, ze wtedy warto sie skusic na dana rzecz/badz na cala nawet kolekcje, jesli jest sie kolekcjonerem produktow do makijazu :)

Jedyne na co chcialabym zwrocic uwage, to to, ze w przypadku paru marek zwlaszcza Dior, Chanel cienie z limitowanych edycji czesto niestety sa slabo napigmentowane. Znam osobiscie duzo dziewczyn, ktore kupily np. 4ki Chanel i byly rozczarowane ich jakoscia. Oczywiscie, jesli lubicie delikatne makijaze, to takie cienie dobrze sie u Was spisza, jednak osoby oczekujace mocnej pigmentacji moga byc rozczarowane.

Moj nawiekszy zarzut, albo moze nie tyle zarzut, co po prostu fakt, ktory sprawia, ze z kazdym sezonem coraz mniej sie napalam na kazda kolekcje, to pewnego rodzaju powtarzalnosc, "odgrzewanie" starych trendow - typu bordowe usta w kolekcjach jesien/zima, pastele na wiosne... Ja wiem, ze marki musza co pare lat odgrzewac swoje stare pomysly, niektore robia to lepiej, niektore gorzej, ale jednak sledzac swiat kosmetyczny przez pare lat mozna odczuc zmeczenie materialem...

Przyznam sie Wam, ze jestem jedna z tych osob, ktore nie rozumieja szalu na kolekcje limitowane z marki MAC... Akurat marka ma tyle roznych odcien pomadek/cieni/rozy itp w swojej stalej kolekcji, ze mam wrazenie, ze czesto mozna kupic odpowiednik danego "limitowanego" produktu w ich stalej ofercie. Przyznam sie takze, ze bylam troche w szoku jak slyszalam ze jedna dziewczyna na filmiku na YT mowila, ze stala od 7 rano pod sklepem MACa w dniu premiery kolekcji Kopciuszka...


Kolekcje pedzli MAC z kolekcji Enchanted Eve :) http://cdn.fashionisers.com/wp-content/uploads/2015/10/MAC_Enchnated_Eve_holiday_2015_makeup_collection6.jpg


Jesli jestesmy jeszcze w temacie marki MAC, to podczas swiat oferuja oni bardzo fajne zestawu produktow, najczesciej sa to sety pedzli badz sety produktow do ust.... Tutaj tez slyszalam, ze niestety pedzle z limitowanych kolekcji czesto odbiegaja od wysokiej jakosci pedzli z ich stalej oferty. Sama nie wiem ile w tym prawdy i jesli ktoras ma zestaw pedzli z MACA z limitowanej kolekcji to dajcie znac! 



NARS, kolekcja Steven Klein http://www.allure.com/images/beauty-products/2015/09/nars-steven-klein-cheek-palette-despair.jpg

Duzo marek, miedzy innnymi: NARS, Hourglass i Tarte wypuszczaja swietne paletki zawierajace ich pudry/roze/bronzery. Sama mam paletke rozy marki NARS i musze przyznac, ze jestem bardzo zadowolona z jej zakupu, bowiem zawiera ona roze z stalej oferty marki jak i limitowane, wiec jest to naprawde bardzo fajna opcja dla osob, ktore nie moga sie zdecydowac jaki roz chcialyby kupic.


Jedynym "problemem" jesli chodzi o takowe paletki, jest fakt, ze trzeba sie "kolorystycznie" wpasowac w dana kolekcje, bo bywa i tak, ze np. polowa paletki ma roze, ktore nie sa zupelnie odpowiednie dla naszej karnacji...

Benefit, Groovy Kind-a Love Gift Set http://s2.thcdn.com/productimg/0/600/600/56/10832056-1379509146-15390.jpg

Ostatnia opcja to zestawy zawierajace kilka miniaturowych kosmetykow danej marki. Firmy typu Benefit i Too Faced lubuja sie w wydawaniu takich zestawow. Jesli chodzi o takie rozwiazanie, to jestem raczej na "nie"... Bowiem niezywkle rzadko mozna trafic na zestaw, w ktorym kazdy kosmetyk bedzie dobrany do naszej cery/preferencji/gustu i koniec koncow pare kosmetykow z takiego setu na pewno bedzie lezalo w szafie...
Victor & Rolf, zestaw perfum Flowerbomb http://cdn-img.instyle.com/sites/default/files/styles/684xflex/public/styles/594xflex/public/1429548311/042015-flowerbomb-lead_0.jpg?itok=fQZIGSPH


Na koniec zostawilam moja ulubiona "dzialke" czyli perfumy ;) Czesto popularne zapachy sa wydawane w wersjach lekkich, typowo na lato, maja tez najczesciej ciekawy flakon - znowu, uwazam, ze to kwestia indywidualna, czy dany zapach w "nowej" limitowanej odslonie sie komus spodoba czy tez nie :)

Ja zawsze zwracam uwage na limitowane zestawy zawierajace miniaturki najbardziej popularnych zapachow danej marki, bo jest to swietny sposob na posiadanie paru zapachow z danej marki, ktora nas interesuje. 

Powyzej macie zdjecie limitowanego zestawu perfum Flowerbomb marki Victor & Rolf, ktore zostalo wydane na 10 letnia rocznice wydania zapachu Flowerbomb. Mamy tutaj 10 flankerow tego zapachu w naprawde przepieknym opakowaniu... Musialam je tutaj zamiescic, mimo, ze fanka zapachu nie jestem :P

Zestaw perfum Black Opium http://www.tostoshop.com/prodotti/35509/XXL/35509foto.jpg


Na co warto rowniez zwrocic uwage - na zestawy perfum i produktow perfumowanych, ktore sa wypuszczane na rynek w okolicach swiat, ktore zazwyczaj sa w cenie samym perfum. Najczesciej sa to sety zawierajace zel perfumowany i/lub krem perfumowany wraz z zapachem... Jednak czasami tez sa wydawane zestawy np. z maskarami danej marki jak to zrobila marka YSL wydajac perfumy Black Opium z maskara i kredka :)


A co Wy mysliscie o edycjach limitowanych? Lubicie, kupujecie? Dajcie znac, jesli jakas kolekcja limitowana z tego roku zrobila na Was szczegolne wrazenie! :)

wtorek, 17 listopada 2015

Fioletowe oko czyli paletka Attrape-Coeur (501) Guerlain


Hej Kochane,

Ponoc zielony kolor oczu najlepiej komponuje sie z fioletowymi odcieniami... Swego czasu nie mialam na stanie nawet pol fioletowego cienia, dlatego stwierdzilam ze paletka z 3-4 fioletowymi cieniami bedzie idealna dla mnie i ze bede mogla zobaczyc, jak fioletowe cienie podbijaja kolor moich oczu ;)

Dlugo szukalam czegos, co kolorystycznie i jakosciowo mnie zadowoli... Koniec koncow stanelo na paletce z Guerlain z limitowanej serii na wiosne, Attrape Coeur.



Paletka przychodzi do nas w welurowym ubranku. Jak wiecie (badz nie ;)) ja takie ubranka lubie, bo wtedy paletka nie brudzi sie tak latwo i jest na niej zdecydowanie mniej odcisnietych palcow :)
Opakowanie jest bardzo typowe dla marki Guerlain - zlota, dosyc ciezka, metalowa paletka z czarnymi elementami w srodku. Wiadomo - nie kazdemu bedzie sie podobala taka stylistyka, mnie sie podoba i to bardzo ;)


Paletka zawiera 3 rozne odcienie fioletu w roznych nasyceniach i jeden cien bialy :) Mamy tutaj snieznobialy cien rozswietlajacy, piekny wrzosowy odcien po lewej stronie,  cieply, intensywny fiolet po prawej i ciemny fiolet w srodku paletki. Szczerze mowiac, rzadko sie zdarza, ze paletka tak kolorystycznie "trafi" w moje upodobania. Zdecydowanie gdy ja zobaczylam, to wiedzialam, ze kazdy z tych cieni bedzie w uzytku i nie walne tej paletki w kat po wykonaniu paru makijazy...



Ciezko jest mi opisac wykonczenie tych cieni, bo nie mozna je okreslic jednoznacznie. W "internetach" dziewczyny pisza, ze najblizej mu do wykoczenia typu Frost. Jednak ja uwazam, ze cienie te sa bardziej satynowe z lekkim polyskiem... Jednak zaznacze, ze cienie nie maja zadnych duzych drobinek, jedynie polyskuja sie w minimalny sposob.



Jesli chodzi o aplikacje, to cienie nie osypuja sie, maja bardzo aksamita formula i gladko aplikuja sie na powiece. Pigmentacja cieni jest w porzadku, jedyne do czego moge sie przyczepic to fakt, ze spodziewalam sie, ze najciemniejszy fiolet bedzie o wiele bardziej intensywny. Przez to, ze nie ma tutaj w tej paletce takiego naprawde intensywnego cienia, to zrobienie mocniejszego, wieczorowego makijazu raczej odpada. No chyba, ze uzyjecie dodatkowo innych cieni, ktore macie w swoich zbiorach ;)
Zreszta same zobaczcie jak cienie prezentuja sie na powiece:



Jesli mowimy generalnie o cieniach Guerlain, mam wrazenie ze jest to dosyc "bezpieczny" wybor, dla osob, ktore makijazem nie zajmuja sie profesjonalnie (czyt. m. in. dla mnie ;)) . Nie sa intensywnie napigmentowane cienie, wiec raczej nie zrobimy sobie nimi krzywdy. Jednak, zrobienie mocnego makijazu rowniez odpada, wiec zdecydowanie polecalabym cienie Guerlain dla osob, ktore szukaja dobrze napigmentowanych, nieosypujacych sie cieni do wykonania makijazu dziennego :) (choc nie testowalam wszystkich odslon ich paletek cieni, wiec nie wykluczam, ze moze jakies intensywne, zdecydowane odcienie sa dostepne w ich ofercie)


I jak Wam sie podoba? Lubicie fioletowe cienie? :)

piątek, 13 listopada 2015

Z serii nieudany zakup: MAC Lipstick, Vegas Volt

Witajcie Moje Drogie,


Dzisiaj bedzie post z serii "nie kupuj pomadki, kierujac sie zdjeciami w internecie"... A dokladniej bede Wam dzisiaj pokazywala pomadke marki MAC, Vegas Volt (wykonczenie Amplified).




Chyba kazda wtajemniczona fanka makijazu kojarzy charakterstyczne opakowanie pomadek marki MAC, wiec pomine standardowe rozpisywanie sie o opakowaniu ... Przejde od razu do rzeczy :)

Odcien mojej pomadki to Vegas Volt w wykoczeniu Amplified. Jest on czesto opisywany jako cieply, pomaranczowy koral, o sredniej intensywnosci i tak tez prezentuje sie na swatachach na roznych blogach/badz u roznych dziewczyn na YT. Mialam ten odcien dlugo na wishliscie, wiec pewno razu kupilam go przez internet, myslac, ze ten odcien i u mnie sprawdzi sie, skoro wiele osob mowilo, ze kolor jest tak uniwersalny, ze wiekszosc typom urody bedzie pasowal. Jakze bylam w bledzie...

Otoz Vegas Volt przede wszystkim jest za intensywny. Nie wiem, czemu tysiace osob w blogosferze go opisuje jako srednio intensywny, gdy na zywo prezentuje sie naprawde wyraziscie. Kolejna kwestia - odcien jest naprawde pomaranczowy... Do tego stopnia, ze ja bym nawet tej pomadki nie zaliczyla do grupy koralowych pomadek, a raczej marchewkowych.

Probowalam oddac odcien tej pomadki (kombinowalam z oswietleniem itp) ale teraz tez wiem, dlaczego duzo swatchy w necie jest przeklamanych... Po prostu bardzo ciezko zrobic zdjecie tej pomadki ktore oddaloby w 100% jej odcien. Zazwczaj na zdjeciach/kamerze Vegas Volt traci znacznie na intensywnosci i nie wyglada az tak pomaranczowo jak na zywo.




Kolejny problem jaki mam z ta pomadka jest jej wykonczenie... Vegas Volt ma wykoczenie Amplified - ktore jest reklamowane jako super kremowe, dlugotrwale i komfortowe do noszenia. I tutaj pojawia sie kolejne "ale". Jesli usta nie sa odpowiednio nawilzone, pomadka ma tendencje wchodzenia w zalamania ust.

Fakt jest bardzo kremowa, ale ja uwazam to za minus, bowiem jesli nie nalozycie jej wraz z konturowka, to niestety ma ona tendencje do wylazenia poza kontur ust... Fakt, mozna ten problem rozwiazac przy pomocy konturowki do ust, jednak ja nie posiadam niestety zadnej konturowki w podobnym odcieniu. Co robie? Po prostu nakladam mala ilosc i wklepuje ja delikatnie opuszkami palcow -wtedy faktycznie pomadka nie bedzie wychodzic poza kontur ust.

No i najgorsze na koniec: pomadka ma tendencje do osiadania na zabkach. Kiedys wyszlam w niej zalatwic pare spraw na miescie, gdy wrocilam do domu, to zauwazylam ze pomadka zdecydowala sie "wyemigrowac" w rejony moich przednich zebow... Juz teraz wiem, czemu sie na mnie ludzie dziwnie patrzyli :P

Faktycznie jest dosyc dlugotrwala, nie moge jej tego odmowic. Ale to ile musze czasu poswiecic na jej aplikacje, fakt, ze musze najpierw nawilizyc usta przed jej nalozeniem, wszystko to zniecheca mnie do jej uzywania. Zwlaszcza rano, gdy cenie sobie produkty do ust, ktore blyskawicznie mozna zaaplikowac i wyjsc do pracy...

Na koniec bonusik - jak wyglada na ustach:




Podsumowujac, jestem naprawde dosyc mocno rozczarowana... Pomijajac juz nietrafiony odcien, to przede wszystkim formula pomadki wedlug mnie jest zupelnie nietrafiona. Zwlaszcza placac prawie 100 zlotych za to pomadke uwazam, ze powinno sie oczekiwac czegos znacznie lepszego.

Moral z tej bajki: juz nie kupuje pomadek, kierujac sie zdjeciami odcieni w internecie i bede sie trzymala z dala od wykonczenia Amplified z MAC.

Ktos ma moze Vegas Volt i ma podobna/odmienna opinie na jej temat? Badz moze macie inne pomadki o tym samym wykonczeniu?

poniedziałek, 9 listopada 2015

Jak wybierac perfumy? Jak znalezc zapach odpowiedni dla nas?

Witajcie Moje Drogie :)

Chyba kazda z Nas, nie wazne czy perfumoholiczka, czy osoba z jednym zapachem na toaletce, chce posiadac takie perfumy, ktore beda jej pasowaly, beda oddawaly jej osobowosc i ktore nie znudza jej sie po paru uzyciach. Jesli chcecie wiedziec, jak ja sie zabieram do wyboru nowych perfum, to zapraszam do dalszej lektury :)

Wydaje mi sie, ze jak i w wielu innych czynnosciach, w testowaniu perfum potrzebne jest swojego rodzaju doswiadczenie. Bo gdy wchodzimy do perfumerii, nie wiedzac jakie grupy zapachowe nam sie podobaja, nie wiedzac jakie perfumy lubimy, jakie marki sa naszymi ulubionymi, to niestety wybor bedzie dosyc trudny. Zwlaszcza, gdy doskoczy do nas przemila Pani Konsultantka oferujac "pomoc"- wtedy szanse, ze zostanie nam wcisnieta jakas "nowosc" zapachowa, z ktorej koniecznie bedziemy zadowoleni, wzrasta o 100% :)




Zabawa z testami powinna sie zaczac juz w domu, jeszcze przed pojsciem do perfumerii :) Wedlug mnie warto pomyslec, jakie perfumy lubimy szczegolnie, ktore odkupujemy czesto, ktore sa naszym ulubiencem. Byc moze mamy takze zapach, ktory bardzo chcemy kupic i zawsze wchodzac do Sephory swoje kroki kierujemy w strone tego zapachu? Polecam sprawdzic nuty zapachowe wszystkich perfum jakie lubimy/chcemy kupic, albo na stronie Fragrantica.com albo na stronie Wizaz. 

Jesli przeanalizujecie sklady zapachowe ulubionych zapachow to gwarantuje, ze o wiele latwiej bedzie Wam zorientowac sie nastepnym razem jaka grupe zapachowa lubicie, badz moze nawet zobaczycie, ze wiekszosc waszych ukochanych pachnidel zawiera te same nuty...

Pisze to dlatego, bo zauwazylam, ze wiele osob nie umie wyroznic poszczegolnych skladnikow perfum, ba, duzo osob ma takze problemy z umieszczeniem danego zapachu do poszczegolnej grupy zapachowej np. kwiatowej, zielonej, orientalnej... Nie dziwie sie zupelnie, bo ja na poczatku swojej przygody z zapachami zupelnie nie moglam wyczuc poszczegolnych nut, ale teraz po paru latach testow jest zdecydowanie latwiej mi wyroznic poszczegolne skladniki w kompozycji.

Na Fragrantica.com na kazdej podstronie danego zapachu zawsze wyswietlaja sie rekomedacje perfum, jakie inni uzytownicy tego portalu rowniez polubili - to jest bardzo fajny i "szybki" sposob znalezienia perfum, podobnych do tych ktore juz znamy i lubimy.

Jesli wiecie jaka grupe zapachowa lubicie, to bez problemu rowniez mozecie poszukac spisu perfum z danej grupy za pomoca wyszukiwarki internetowej.




Jesli juz macie wybrane perfumy do (pierwszych) testow, polecam takze zapisac sobie ich nazwy na blotterach. W ten sposob bedziecie wiedzialy "wstepnie" jak dany zapach pachnie i co najwazniejsze, bo przyjsciu do domu bedziecie mogly poczuc jak dany zapach sie rozwija. Czesto zapominamy jaki zapach testowalysmy po powrocie do domu, a z napisana nazwa zapachu ciezko bedzie nam zapomniec, ktory to zapach :)

Wada (generalnie) testowania zapachow na "papierku" jest to, ze bardzo czesto gdy wsadzimy pare/-nascie blotterow do torebki to zapachy moga sie ze soba nieco "zmieszac". Niemniej jednak, wedlug mnie warto zrobic takie "wstepne" testy, zaoszczedza to sporo czasu. 



Pozniej przechodze do nadgarstkowego testu. Jest to niezmiernie wazne, bo perfumy na skorze potrafia byc bardzo kaprysne i chyba nie ma takich perfum, ktore ukladalyby sie dobrze na kazdej osobie. 

Oprocz tego jak zapach sie rozwija na mojej skorze, kolejna wazna kwestia jest trwalosc danej kompozycji zapachowej. Niestety bywa i tak, ze zapach moze nam sie bardzo podobac, ale jednak po 2-3 godzinach znika nam ze skory. Oczywiscie, mozna kupic zapach nietrwaly i byc z niego zadowolonym - nie twierdze, ze kazde dobre perfumy musza miec trwalosc 12 godzin, poza tym sa sposoby na przedluzenie trwalosci zapachu (jesli chcecie, moge napisac post, jak przedluzyc trwalosc danych perfum...). Tak czy siak jesli chodzi na mnie - no np. nie wydam 400 zlotych na perfumy, ktore po 2 godzinach sie ulatniaja z mojej skory i tyle po nich. Wiem, ze niektorzy 'obchodza' ten problem, piskajac perfumy prosto na ubrania... Jak dla mnie jest to dosyc sredni pomysl, bo np. jednego dnia na top zaaplikujemy jeden zapach, wlozymy do szafy, za pare dni zaaplikujemy inny zapach na ta sama bluzke i bedziemy pachniec jak mieszanka 2 zapachow... 

Jesli dane perfumy przeszly test nadgarstkowy pomyslnie to wtedy przechodze do ostatniej fazy czyli testy globalne - testuje zapach czy dobrze mi sie go nosi podczas dnia, czy nie wywoluje bolu glowy. Jesli dobrze mi sie go nosi, dalej mi sie podoba po paru testach to wtedy wpisuje go na wish-liste i czekam, az znajde go gdzies na jakies promocji... Ewentualnie jesli musze go miec na "zaraz" to kupuje go od razu :)



A na koniec - czego NIE robic w czasie testow?
  • Przede wszystkim - nie trzec nadgarstkow/innych miejsc gdzie zostaly zaaplikowane perfumy; gdy trzemy skore, to zapach o wiele szybciej zniknie z naszej skory.
  • Nie testowac duzej ilosci zapachow na raz - po szybkim czasie nasze receptory wechowe odmowia wspolpracy i percepcja zapachow bedzie zaburzona; jesli chcecie w perfumerii przetestowac duzo zapachow na blotterach, polecam testowac po 2-3 zapachy na raz i odczekac pare chwil pomiedzy kolejna "tura" :)
  • Nie sluchac sie Pan Konsultantek... Sluchajcie, ja rozumiem, ze one musza sprzedac produkt, ale czasami jak slysze co one mowia, to rece mi opadaja... Wiekszosc z nich nie ma zadnej wiedzy na temat pefum i czesto podaja falszywe informacje. Ktoregos razu szukalam perfum Elie Saab, na co Pani w perfumerii X spojrzala na mnie dziwnie, powiedziala, ze te perfumy sa jak "MGIELKI" i powiedziala, ze KONIECZNIE musze przetestowac nowosci z Paco Rabanne. Czy musze to komentowac?
  • Nie decydowac sie szybko, po testach na papierku... Chociaz tutaj moga byc wyjatki od reguly, bo mam z niektorymi zapachami relacje typu 'milosc od pierwszego powachania' :) ale zdarza sie to bardzo rzadko. Najczesciej w przeszlosci zapachy, ktore kupilam bez namyslu szybko mi sie znudzily, badz nie byly trwale na mojej skorze. 

Bardzo mnie ciekawi, jak Wy sie zabieracie do zakupow perfum? Dlugo testujecie, czy decydujecie sie na szybko? Macie jakas konkretna grupe zapachowa, ktora jest u Was pewniakiem? :)




piątek, 30 października 2015

Powrot i moja kolekcja perfum

Witajcie Moje Drogie,

Moja przerwa od blogowania potrwala troche dluzej niz planowalam... Jesli sledzicie mnie na Insta, to wiecie co bylo powodem tak dlugiej przerwy. Niestety, a moze stety mam obecnie mase zajec/nowych obowiazkow i na blog/czytanie Waszych blogow mam naprawde niewiele czasu. 

Kolejna kwestia to fakt, ze gdy mam wolny czas to wole spedzic czas bardziej produktywnie, niz piszac X recenzje kremy do twarzy firmy Y badz opisujac kolejna pomadke z mojej kolekcji... Ostatnio w ogole moje kupowanie kosmetykow ogranicza sie do kupowania tego, co mi sie w danej chwili konczy z pielegnacji :P (Tak tak, wyobrazam sobie Wasze miny jak to czytacie, ze jakie ja herezje tutaj wypisuje) Dlatego tez, na pewno na blogu pojawia sie zmiany i bede chciala bardziej pisac na inne tematy, niz te kosmetyczne. Na pewno bede chciala pisac o wiele wiecej o perfumach i zdbaniu o siebie nie ze strony zewnetrznej, a tej wewnetrznej :)

A teraz to, na co czekaliscie najbardziej! I na blogu i na Instagramie mnostwo osob pyta sie mnie 'no ale ile masz tych flakonow perfum?" Wiec dzisiaj bedziecie mogli zobaczyc ile to mam flakonow perfum. Tak, generalnie jest ich sporo, ale regularnie korzystam ze wszystkich zapachow, ktore pokazuje Wam ponizej. Moja kolekcja jest uzytkowa, to nie jest muzeum, jak niektore wielkie kolekcje perfumholikow. Gdy dany zapach zaczyna mnie nuzyc/draznic, badz byl nieudanym prezentem, bez zalu pozbywam sie go, sprzedaje go badz oddaje komus z rodziny.

Jak wiecie uwielbiam, uwielbiam zapachy i duza frajde sprawia mi nawet nie tyle samo kupowanie, co poznawanie nowych zapachow... Wiec nie, uprzedzam pytania, moja kolekcja nie rozrosnie sie w najblizszych latach do 50/100 perfum, uwazam, ze taka liczba po prostu by mnie "przytloczyla", nie mowiac o tym, ze czesto przeprowadzam sie z miejsca na miejsca i tak czy siak podczas nastepnej przeprowadzki musialabym sprzedac/pozbyc sie czesci zapachow. Ostatnia kwestia to to, ze nigdy nie zuzylabym 100 butelek perfum, no chyba, ze pilabym z nich :P Ale na pewno moja kolekcja bedzie sie mocno zmieniala w przeciagu nastepnych lat, bowiem zaczynam poznawac zapachy niszowe i czuje ze to bedzie znajomosc, ktora zaowocuje pewnymi zmianami w moim zbiorze :)




 Jakie perfumy wybieram? Jak same widzicie kroluja u mnie kopozycje kwiatowo-owocowe, najczesciej z drzewna baza. Uwielbiam roze w perfumach, niestety duzo rozanych zapachow nie pasuje mi i niezbyt dobrze mi sie ukladaja na skorze, wiec niestety duzo perfum z nutami rozy odpadaja u mnie. Z innych skladnikow lubie bardzo wanilie, paczule. Lubie zeby zapachy pasowaly do mnie; nie lubie sie dopasowywac do zapachow... 

... Co znaczy ze nie jestem fanka mocnych, intensywnych zapachow z nutami tytoniu, kadzidla, skory. Takie mocne zapachy zupelnie do mnie nie pasuja, zle sie w nich czuje i zupelnie nawet nie mam ochoty nawet testowac takich zapachow. Zauwazylam rowniez, ze niektore biale kwiaty np. lilie zupelnie mi nie pasuja i powoduja szybki bol glowy, tak samo bywa z jasminem, zwlaszcza jesli jest kluczowym skladnikiem w danej kompozycji... Najlepszym przykladem jest zapach Alien TM, ktory jest moja zmora od wielu lat. 



Perfumy J'Adore EDP i J'Adore Absolu EDP marki Dior to chyba moje ulubione kwiatowe kompozycje... Kobiece, dlugotrwale i klasyczne, idealnie nadajace sie na codzienne perfumy. Zwlaszcza wersje Absolu kocham, bo pachnie jak najpiekniejszy bukiet kwiatow i zapach zupelnie nie powoduje bolu glowy, jak to bywa w przypadku wielu innych zapachow z nutami bialych kwiatow. CK Beauty z kolei to taki przyjemny, swiezy zapach bialych kwiatow na drzewnej bazie... Nic odkrywczego, dobrze sie nosi zwlaszcza w lato. D&G The One to chyba jeden z najbardziej popularnych zapachow D&G - slodkie, intensywne i bardzo bardzo kobiece. Swietny "otulacz" na zime :)
Sisley Soir De Lune to elegancki, acz nowoczesny owocowo-szyprowy zapach. Przepiekna kompozycja, zapach bardzo trwaly i godny polecenia. 



CK Euphoria - jesli sledzicie moj blog od pewnego czasu, to wiecie ze Euphoria jest najczesciej kupowanym przeze mnie zapachem. Jestem mu wierna od daty jego premiery. Czym mnie te perfumy ujely? Jest to orientalno-drzewna kompozycja, pelna zmyslowosci i kobiecosci. Bardzo lubie, acz zauwazam roznice pomiedzy ta Euphoria z 2007 roku, a ta z 2015 - musieli zmienic formule, bo perfumy niestety nie sa juz tak trwale :( 



Emporio Armani Lei to drzewno- cytrusowa kompozycja z dodatkiem wanilii... Bardzo ciekawy zapach, niezbyt popularny, polecam testy! So Elixir Purple Eau de Parfum z YR uwazam za zapach bardzo udany - jest zbudowany wokol tuberozy, bergamotki i paczuli. Z opisu w internecie widze tez ze zawiera kadzidlo, acz cale szczescie zupelnie nie wyczuwam tej nuty. Tresor Midnight Rose EDP z Lancome to slodki, malinowy zapach z nuta rozy... Cudo! Uwielbiam te perfumy zwlaszcza na jesien/zime.


Ange Ou Demon Le Secret EDP marki Givenchy nalezy do moich ulubionych zapachow na lato, zreszta pisalam o nich juz w mojej top 5 zapachow na lato. Zapach pachnie cudownie swiezo, co jest zasluga nut cytrusow i herbaty; zawiera rowniez nuty kwiatowe, nie tracac na swiezosci! Kolejna kwestia - zapach jest bardzo trwaly na mojej skorze i uwazam to za duzy plus tego zapachu, bo jak dobrze wiadomo, zapachy letnie zazwyczaja oferuja nam przecietna trwalosc.
Podobnie jednym z ulubionych zapachow na lato jest D&G L'Imperatrice... Slodkie, wyjatkowo udane polaczenie kiwi i arbuza, ktore w zadnym wypadku nie podchodzi pod kategorie 'banalny zapach owocowy'. 
Zapach Miss Dior Le Parfum to zdecydowanie moje najbardziej trwale i intensywne perfumy w calej kolekcji. Mocna, orientalna-szyprowa kompozycja z duza doza ambry i paczuli... Kobiece, sensualne, prowokacyjne i mocno zapadajace w pamiec. Zapach zdecydowanie na wieczor, na dzien uwazam, ze sa zdecydowanie za mocne.


Do zapachow Van Cleef & Arples mam szczegolna slabosc... Oriens EDP pachnie dosyc podobnie do Miss Dior Cherie (starej wersji) jest to jednak o wiele bardziej elegancka i wyrafinowana kompozycja, skladajaca sie ze slodkich owocowych nut podbitych paczula.
Feerie EDT to bardzo ciekawa i nietypowa cytrusowo-fiolkowa kompozycja. Jesli podoba Wam sie zapach meteorytow z Guerlain, na pewno polubicie ten zapach, bowiem wlasnie meteoryty Guerlain pachna fiolkami :)


Last but not least - 2 zapachy od Niny Ricci - Nina EDP i Nina L'Elixir (recenzja L'Elixir tutaj). Slodkie, acz nie przeslodzone zapachy jabluszka, jednoczescie dzieki nutom cytrusow zachowuja swiezosc i energetycznosc.  Oba lubie, acz Nina EDP zaczyna mnie niestety ostatnio nudzic i raczej na pewno nie zakupie tych perfum ponownie.

To by bylo na tyle ode mnie dzis. I jak podoba Wam sie moja kolekcja perfum? Czy jakies perfumy z mojego zbioru szczegolnie Wam sie podobaja? Ostatnia kwestia - moja kolekcja dosyc dynamicznie sie zmienia i juz pare nowych zapachow jest w niej... Ale sadze, ze bede robila update kolekcji co roku, wiec wtedy zobaczycie co nowego przybylo/ z ktorymi zapachami sie pozegnalam.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Porzadki w szafie

Hej Dziewczyny,

Jak zauwazylyscie, jest mnie mniej i na tym blogu i u Was. Powodow mam sporo, glownie po prostu brak czasu i nadmiar rzeczy do zalatwienia. Obecnie zupelnie nie mam 'glowy' do kosmetykow, robienia zdjec... Ten stan bedzie jeszcze troche trwal, wiec oglaszam mala 'przerwe' i prawdopodobnie wroce tutaj we wrzesniu badz w pazdzierniku. 


Ale zanim znikne na pare tygodni, to dzisiaj bedzie o tym, co pochlanialo mnie przez ostatnie pare dni, a mianowicie redukcja ubran w mojej garderobie. Kosmetyki rowniez przejrzalam ;) i pozbylam sie paru sztuk zaledwie, glownie lakierow, wiec w tym wpisie jednak poswiece uwage ubraniom.

https://www.mymodernshop.com/sites/default/files/product-image-cache/julian_bialowas-have_less_do_more_be_more-web.jpeg

Dlaczego warto pozbyc ubran z naszej szafy?


Przyznam sie Wam, ze lubie pozbywac sie zbednych rzeczy. Powod jest prosty. Nie widze sensu trzymania czegos, czego nie nosze, nie uzywam, czego nie potrzebuje i co zajmuje mi miejsce. Prawdopodobnie niektore z Was bylyby zaszokowane moja 'skromna' iloscia ubran a takze kosmetykow! Bo mimo, ze prowadze blog, gdzie pisze o kosmetykach, to ilosc moich kosmetykow mozna by zmiescic spokojnie w jednej szufladzie/jednym pudelku.

Ale wracajac do ubran, to nigdy nie czuje, ze mam ich za malo. Wrecz przeciwnie - majac mniejsza ilosc ubran, ale takich w ktorych czujecie sie dobrze i co najwazniejsze, wygladacie dobrze, o wiele latwiej jest skomponowac caly stroj. Zniknie problem 'nie mam sie w co ubrac' badz 'co ja dzisiaj na siebie wloze'.

Kolejna kwestia jest fakt, ze nadmierna 'kolekcja' ubran to ciezar mentalny, fizyczny i psychiczny. Generalnie znam duzo osob, ktore czuja sie przytloczone nadmiarem posiadanych rzeczy. m.in. ja sie zaliczam do grona takich osob :) Istnieja tez osoby, ktore lubia 'chomikowac' ubrania i ciesza ich garderoby wypelnione szmatkami. Ale wydaje mi sie ze takie zbieractwo ciuchow u wielu osob jest tymczasowe i po pewnym czasie i one dochodza do wniosku, ze lepiej postawic na mniej ubran, ale lepszych jakosciowo. Ostatnio rozmawialam ze znajoma, ktora powiedziala mi, ze po latach kupowania masy ubran, zaczela selektywnie podchodzic do nowych zakupow, jak i pozbyla sie wielu ubran, bo przestaly ja cieszyc szuflady wypelnione ubraniami z sieciowek.

Ciekawym zjawiskiem jest trzymanie ubran w szafie latami bo 'moze' beda modne za pare sezonow. Otoz ja uwazam, ze owszem moda powraca, ale zawsze w nieco innym wydaniu, fasonach, odcieniach danych kolorow. I fakt, moze dany trend powroci za jakis czas. Ale czy faktycznie bedziemy nosily to ubranie sprzed lat, czy i tak nie pobiegniemy do sklepu, zeby kupic cos nowego, co wizualnie prezentuje sie lepiej, niz ciuch lezacy latami w naszej szafie?

I ostatnia kwestia, ktora chcialabym poruszyc to, czy ubrania to dobra inwestycja czy nie. Temat na osobny wpis, ale ja generalnie uwazam, ze czasami na ubrania warto wydac wiecej, ale czasami nie. Ja zazwyczaj "inwestuje" w dobre jakosciowo buty, spodnie, plaszcze, garnitury, sukienki wieczorowe. Takie rzeczy faktycznie sa ze mna latami, jestem z nich zadowolona i nie mysle nawet, zeby sie pozbyc.
Ale umowmy sie - wiekszosc ubran z sieciowek to nie sa rzeczy, ktorych zakup w jakikolwiek sposob 'zwroci' nam sie. Chociazby, jesli chcecie sprzedac uzywane ubrania, to w wiekszosci przypadkow nie dostaniecie za nich wysokiej kwoty, zwlaszcza jesli jest to rzecz 'niemodna' juz, sprzed paru sezonow i noszaca slady uzytkowania. Dlatego jesli chcecie sie pozbyc tanich rzeczy z sieciowek to lepiej zrobic to jak najszybciej, jeszcze wtedy jak dane ubranie jest 'w modzie' i sa szanse, ze ktos sie nim zainteresuje.

Troche inaczej ma sie kwestia z akcesoriami typu np. torebki, bo faktycznie jesli macie w swojej kolekcji np. rzadkie wydania torebek od projektantow to fakt, po X latach bedziecie mogly sprzedac z z zyskiem model torebki Chanel, ktorej juz nie produkuja.  Ale umowmy sie - maly ulamek spoleczenstwa stac na kolekcjowanie torebek Dior czy Hermes.


http://rollingout.com/wp-content/uploads/2014/04/closets-Rolling-Out-Joi-Pearson-2.jpg?769134


Jak sie zabrac do porzadkow w szafie?

Otoz ja osobiscie zawsze ide 'kategoriami'. Na poczatku np. ida bluzki z krotkim rekawem, potem sweterki, potem spodnie itp itd. Wszystkie rzeczy ogladam, patrze na stan szwow, kolor (zwlaszcza w przypadku czarnych rzeczy, ktore niestety maja tendencje do blakniecia po paru latach). I jesli jakosciowo i wizualnie dana rzecz nie prezentuje sie tak jakbym tego chciala, to bez przymierzania ciuch laduje na stosie ubran do pozbycia sie.

Pozniej przymierzam ubrania, ktore wygladaja na pierwszy rzut oka w porzadku i pozbywam sie tych, ktore sa na mnie za duze/za male. Akurat w przypadku ostatnich porzadkow, zadanie mialam ulatwione, bo moj rozmiar nie zmienil sie od ostatniego 'czyszczenia' szafy. Pozbywam sie tez ubran, ktorych dawno nie nosilam i przy przmierzeniu widze, ze nie leza one na mnie tak, jakbym tego chciala, badz nie podobam sie sobie w nich.

Oczywiscie wyjatkiem tutaj beda te z Was, ktore sa obecnie w ciazy/badz sa na etapie redukcji wagi po ciazy. Wiadomo: w takim momencie nie warto wyrzucac ubran sprzed ciazy, a dac sobie czas na powrot do dawnej figury (i dawnych ubran :))

Pozbywam sie rowniez tych ubran, ktorych dlugi czas nie nosze i nie widze szans, zebym je zalozyla w przyszlosci. Ale jednoczesnie uwazam, ze nie powinno sie wyrzucac niektorych ubran ktore nosimy rzadko, ale jednak od czasu do czasu przydaja sie na 'specjalne' okazje. Mam na mysli tutaj rzeczy eleganckie typu sukienki wieczorowe/marynarki.

Jesli nie jestem pewna, czy dane ubranie posluzy mi w przyszlosci, zostawiam je do nastepnych porzadkow. Tak wydarzylo sie z bialo-czarna sukienka w kwiaty, ktora zostawilam sobie rok temu i postanowilam dac jej 'druga szanse'. Otoz i w tym roku nigdzie w niej nie bylam, wiec stwierdzilam bez zalu, ze czas pozegnac sie z nia.

I tu dochodzimy do kolejnego punktu: zmienia sie nie tylko moda i rozmiar ktory nosimy, ale zmienia sie takze nasz gust. Z uplywajacymi latami 'odkrywamy' nowe fasony i kolory, zmienia sie nam upodobanie do poszczegolnych ubran, nawet do poszczegolnych marek. Ja sama szczerze mowiac, czesto patrze z niedowierzaniem jak fatalne ubrania mi sie kiedys podobaly :P

Duzo 'stylistow' i innych ludzi zajmujacych sie moda, mowi zeby trzymac w szafie rzeczy klasyczne, ktore maja 'nigdy' nie wyjsc z mody. W teorii sie zgadzam, ale prawda jest taka, ze nawet to co bylo klasyczne 10 lat temu, uleglo nieco modyfikacji, bo nawet w 'klasyce' moda i trendy graja pewna role. Uwazam takze, ze nie kazda 'klasyczna' rzecz bedzie pasowala kazdemu - przykladem jest chociaz spodnica olowkowa - niektore sylwetki beda w niej super wygladaly, a niektore nie.
Wiec generalnie ja i w przypadku klasyki pozostaje krytyczna; jesli dana rzecz nie wyglada juz dobrze/ja w niej nie wygladam dobrze/nie czuje sie dobrze to rowniez sie z nia zegnam.

Podumowujac: zostawiam u siebie ubrania, ktore nosze, ktore lubie, ktorych material/kroj/szwy wygladaja bez zarzutu, w ktorych ja dobrze wygladam i oczywiscie, w ktorych dobrze sie czuje. Wszystkie inne - ida do kosza, gdy sa juz zniszczone. Ale gdy sa w dobrym stanie, oddaje je osobom, ktore ubran potrzebuja.

http://www.queenofclean.ca/pb/wp_5565d200/images/img991463c1e5775539.jpg


A Wy moje drogie - chomikujecie ubrania, czy jak ja, pozbywacie sie ich bez wiekszego sentymentu i zalu?


niedziela, 26 lipca 2015

5 ulubionych perfum na lato :)

Czesc Dziewczyny,

Jak wiecie - kocham perfumy i nie moglo zabraknac moich ulubiencow zapachowych na letnie miesiace :)

Chociaz przyznam sie, ze lato to jest pora, w ktorej perfumy najrzadziej u mnie goszcza... Gdy temperatury siegaja 30 stopni, badz jest bardzo duszno, to umowmy sie, chyba malo osob wtedy mysli wtedy o spryskiwaniu sie perfumami.

Jednak jest pare zapachow, ktore szczegolnie lubie w letnie (i wiosenne) miesiace i postanowilam sie z Wami nimi podzielic.



D&G Anthology L`Imperatrice 3 Dolce&Gabbana for women



Jedne z moich ulubionych zapachow, wiec musialam opisac je jako pierwsze :) Swieza, owocowa kompozycja... Wiem, owocowych perfum mamy na rynku mase, ale te zdecydowanie wyrozniaja sie na tle innych. Perfumiarzom pracujacym dla D&G udalo sie stworzyc soczysta, owocowa kompozycje ktora jest rzeska i pobudza do zycia.
Slodycz owocow jest tu idealnie zbalansowana - kwasne kiwi i cytrusy sa postawione obok slodkiego arbuza.

Kolejnym plusem tych perfum jest to, ze pomimo obecnosci nut owocowych, zapach nie uderza nas synetyczna nuta, ktora niestety czesto gosci w slodkich, owocowych zapachach.

Jednym slowem - musicie te perfumy poznac, chociaz czytalam tez opinie na ich temat, ze pachna jak arbuzowy szampon do wlosow :P Ale ja bede bronila tych perfum bo sa wyjatkowe! :)






Ange Ou Demon Le Secret (2014) Givenchy for women




Kolejna wariacja na temat popularnych perfum Givenchy. 
Dla tych ktorzy znaja oryginalny Ange Ou Demon, jest to jego mniej intensywna wersja zmieszany z nutami cytrusowymi i herbaty. Ja generalnie bardzooo lubie i cenie klasyka Ange Ou Demon, wiec praktycznie kazda jego nastepna odslone 'kupuje w ciemno ;)

Zapach swiezy i nieprzytlaczajacy, idealny na cieple dnie, badz rowniez dla osob, ktore nie lubia intensywnych zapachow generalnie.
Mimo, ze nie jest intensywny, to jego trwalosc jest imponujaca - wyczuwam go do ok. 9 godzin.












CK IN2U for Her Calvin Klein for women





Te perfumy to chyba jedne z najbardziej popularnych perfum CK. IN2U to moze nie jakas wyjatkowo odkrywcze pachnidlo, ale idealne na lato :)
Zapewne wiekszosc z Was kojarzy te perfumy - swiezy energetyczny zapach cytrusowy, ktory po pewnym czasie nabiera lekko kwiatowego posmaku za sprawa orchidei w nutach serca. 

Niewatpliwy plus tych perfum, to ich cena, ktora jest dosyc przystepna :)










Chance Eau Tendre Chanel for women


Moja ulubiona wersja Chance obecnie, wiec nie moglo jej zabraknac. Cytrusy, hiacynt, absolut jasminu i irys tworza swiezy, kwiatowo-cytrusowy zapach... Znowu jak w przypadku perfum D&G,  L`Imperatrice - Eau Tendre rozpoznalabym na kilometr sposrod innych kwiatowo-cytrusowych kompozycji. Te perfumy maja dla mnie to 'cos' - jednoczesnie maja charakter, ale sa delikatne i swieze.


Pomimo dosyc duzej ilosci kwiatow w kompzycji, nie odczuwam zapachu jako meczacego. (choc wiem, ze niektorych Eau Tendre przyprawia o bol glowy...)
Dla mnie jest to zapach idealny na wiosenne i letnie miesiace i nie nudzi mi sie wcale :)












Aqua Allegoria Nerolia Bianca Guerlain for women and men






Zapachy z serii Aqua Allegoria to moje odkrycie w tym roku, bo wczesniej zupelnie nie zwracalam na nie uwage.

Nerolia Blanca to perfumy stworzone przez jednego z moich ulubionych perfumiarzy, Thierry Wassera. Perfumy te sa proba 'rekonstrukcji' zapachu drzewa pomaranczy - mamy tutaj nuty gorzkiej pomaranczy, olejek z liści drzewa pomaranczy oraz lekki kwiatowy akcent w postaci nut neroli.

Z serii Aqua Allegoria polecam rowniez zapachy Mandarine & Basilic oraz najnowszy zapach z tej serii, czyli Teazzurra.





To moje top 5 w tym roku :) A Wy, jakie zapachy nosicie w lecie? ;) 


czwartek, 23 lipca 2015

Smashbox, Full Exposure Palette

Witajcie Moje Drogie,

W poprzednim wpisie napisalam, ze jesli mialabym miec tylko jedna paletke, to bylaby to paletka Smashbox, Full Exposure. Po pewnym czasie zorientowalam sie, ze nigdy jej nie Wam nie pokazywalam.
Mam ta paletke od dluzszego czasu, wiec w niektorych cieniach widac juz sporawe denka i nie wyglada ona tak ladnie jak nowa, wiec na poczatku pomyslalam, ze moze troche 'nie wypada' jej pokazywac, jako ze na wiekszosci blogach hulaja nowiutkie paletki, jeszcze nietkniete pedzlem :P 

Ale stwierdzilam, ze jednak warto napisac o tej paletce pare zdan, bo produkty Smashbox nie sa pokazywane czesto na polskich blogach (hmmm, niech zgadne... Czyzby Smashbox nie wysylal PR samples? :P). A szkoda, bo produkty tej marki sa (w wiekszosci) naprawde dobrej jakosci, 




Zaczne moze od opakowania i od narzekania, bo opakowanie tej paletki jest wyjatkowo beznadziejne. Wykonane jest z gumo-podobno tworzywa wiec kazdy doslownie odcisk placa zostawia na nim widoczny slad.  Serio, nie wiem ktora firma wymyslila takie opakowania dla kosmetykow kolorowych, ale byl to wyjatkowo beznadziejny pomysl, bo takie paletki bardzo szybko sie brudza. To samo opakowania firmy NARS... Ale mam dla Was mala wskazowke - jesli macie paletki wykonane z gumy, to najlatwiej je wyczyscic plynem miceralnym (ja uzywam tego z Biedronki :D) 


No ale jak to sie mowi, nie oceniaj ksiazki po okladce, wiec idziemy dalej :)




Do paletki jest dolaczony dwustronny pedzelek. Musze o nim wspomniec, bo jest naprawde swietny - mylam go juz wieleee razy, nie stracil wlosia/ksztlatu. Koncowka do cieni 'shimmer' ma biale wlosie po jednej stronie, czarne po drugiej - fajny pomysl, bo mozemy tym koncem nalozyc cienie jasne jak i ciemne. Druga koncowka w teorii przeznaczona do cieni matowych, bardzo fajnie radzi sobie z blendowaniem cieni.





Paletka zawiera 2 rodzaje cieni w wykonczeniach 'matte' i 'shimmer' i nazwane sa one wlasnie w zaleznosci od wykonczenia albo M, albo S. Lacznie mamy 14 cieni, wszystkie utrzymane w brazowo-bezowych klimatach. Tak sie prezentuja:


A tak z bliska:



W kazdym rzedzie w srodku mamy najjasniejszy cien bazowy, po lewej 3 cienie w tonacji cieplej a po prawej typowo chlodne cienie. Wyjatkowo spodobal mi sie ten pomysl, bo majac taka game kolorystyczna mozna wykonac naprawde kazdy rodzaj makijazu. Paletke uzywam najczesciej ze wszystkich innych palet i dalej podtrzymuje opinie, ze gdybym musiala zostawic sobie tylko jedna palete to byla by wlasnie ta. Moge nia zrobic kazdy typ makijazu - od tego delikatnego po wieczorowe smokey eye.



Cienie matowe

Jesli chodzi o maty, to sa naprawde swietne z jednym malym 'ale', bo cienie niestety odrobinke osypuja sie podczas aplikacji. Ale poza tym malym mankamentem, sa swietne, maja bardzo dobra pigmentacje, nie sa ani bardzo kremowe, ale tez nie naleza do suchych i kredowych matow, ktorych nie lubie. Swietnie sie blenduja i na dobrej bazie wytrzymaja na powiekach caly dzien.


M1 - czekoladowy, cieply braz. Dobrze sprawdza sie w podkreslaniu zalamania powieki.

M2- ciemny bez, fajnie wyglada na zewnetrznej czesci powieki.

M3 - jasny, cieply bez. Szczerze mowiac, to najmniej lubie ten cien, bo na mojej powiece wyglada bardzo pomaranczowo :/

M4 - jasny, neutralny bez. Swietny cien bazowy, jak mozecie zobaczyc powyzej na zdjeciach, jeden z bardziej wykorzystywanych cieni przeze mnie jesli chodzi o maty.

M5 - chlodny szaro-brazowy kolor. Tez swietnie wyglada na calej powiece.

M6 - chlodny odcien brudnego brazu. Idealny odcien do wypelniania brwi, ja wlasnie wykorzystuje go najczesciej w roli wypelniacza brwi.

M7 - czarny cien, czesto go uzywam do stworzenia kreski na powiece.


Cienie brokatowe/polyskujace

Jesli chodzi o cienie brokatowe to sa nieco slabsze jakosciowo. Jestem na tak jesli chodzi o dobor odcieni, jednak ich aplikacja pozostawia wiele do zyczenia. Jak mozecie zauwazyc na zdjeciach, cienie brokatowe maja widoczne zlote drobinki, ktore niestety mocno sie osypuja. Wiec najlepiej sprawdzaja sie nalozone na mokro, badz wklepane w powieke. 
Zauwazylam z czasem, ze przez te dosyc duze drobinki, brokatowe cienie ubywaja mi z paletki znacznie szybciej niz maty mimo, ze rzadziej ich uzywam niz tych matowych.

S1 - czekoladowy braz, jesli chodzi o intensywnosc, to jest bardzo podobny do swojego matowego odpowiednika M1.

S2- ciemny odcien zlota, super wyglada w polaczeniu z jasniejszym S3.

S3 - klasyczny odcien zlota. Swietnie wyglada nalozony na mokro na calej powiece. 

S4 - jasny odcien bezu, bardzo czesto nakladam go na koniec makijazu na cienie matowe, bo nadaje im ladnego polysku.

S5 - ciezko opisac ten cien, jest to mieszanka zlota, brazu i szarosci. Tez swietnie wyglada na calej powiece.

S6 - srebrny odcien, czesto go uzywam na zewnetrzna czesc powieki.

S7 - ciemny odcien szarosci, niemal czarny. Przyznam sie, ze rzadko go uzywam, bo rzadko robie az tak mocne makijaze oczu.

Typowy makijaz 'dzienny' z uzyciem tych cieni (w tym makijazu uzylam glownie matowych cieni) prezentuje sie tak:


Brwi powyzej sa rowniez wyplenione cieniem M6, wiec mozecie zobaczyc, ze swietnie nadaje sie do wypelnienia brwi.





Podsumowujac, mimo tego, ze nie jestem do konca zadowolona z brokatowych cieni, to ta paletka jest moim ulubiencem i jesli robie stonowany makijaz dzienny w nudziakowych kolorach, to prawie zawsze po nia siegam.  Lubie ja rowniez za wielofunkcjnosc - M6 mozna wykorzystac do brwi, czarnym mozna zrobic kreske...

Znacie ta paletke? Ciekawa jestem rowniez, jaka jest Wasza najbardziej uzywana paletka do makijazu dziennego (i nie tylko :)) ? :)