środa, 29 kwietnia 2015

Minimalizm kosmetyczny - na tak czy na nie?

Witajcie,

Temat ktory chce poruszyc, moze bedzie troche nietypowy i wyroznial sie na tle 100 postu 'co kupilam na wyprzedazy w Rossmannie', ale akurat chce o tym napisac, bo 'siedzi' mi to w glowie :)
Dzisiaj mowa bedzie o minimalizmie, ktory ostatnio jest bardzo 'modny'. Minimalizmie, ktory dla wielu stal sie sposobem na zycie, a niektorzy po prostu postanowili zastosowac idee minimalizmu do wybranych aspektow swojego zycia.

W 'praktyce' latwo zauwazyc ze ten trend podlapalo sporo osob, zwlaszcza w internecie. Sporo dziewczyn, czy to blogerek czy vlogerek zaczelo ograniczac mocno zakupy kosmetyczno-ciuchowe, pojawilo sie wiele wpisow na blogach, ze warto ograniczac zakupy, ze dziewczyna z cala toaletka kosmetykow pozbyla sie wszystkiego i ma po jednej sztuce kosmetyku z danej kategorii itp itd.


Pierwszy problem jaki mam z minimalizmem, to to ze jego granica jest bardzo subiektywna, moze dlatego tyle osob 'ciagnie' do tego trendu, jednak mi to przeszkadza. Przykladowo czytalam o mezczyznie ktory 'ograniczyl' swoj dobytek do 100 przedmiotow... Natomiast kiedys uslyszalam ze glowna idea minimalizmu jest ograniczenie sie do jak najmniejszej ilosci rzeczy, ktore uwazamy za potrzebne. I tu troche sie gubie, bo tak naprawde to wiem ze moglabym miec tylko jeden roz, ale mam o wiecej niz jedna sztuke, jednak kazda rzecz z mojej kolekcji kosmetykow uzywam, nic sie u mnie nie marnuje. Podobnie ma sie rzecz z ubraniami, regularnie przegladam to co mam, zdecydowanie ide w jakosc, a nie ilosc. Jednak nie moglabym miec jednej pary butow na wysokim obcasie, czy jednej sukienki, bo potrzebuje sporo roznych ubran na rozne okazje.
Wiem, doskonale ze gdyby przyszedl do mnie w odwiedziny 'prawdziwy' minimalista to stwierdzilby ze minimalistka nie jestem, bo mam sporo rzeczy, co wiecej mam duzo rzeczy drogich, markowych. Zdaje sobie sprawe z tego ze drogie rzeczy mozna zastapic tanszymi zamiennikiami i ze minimalista szybko zgasilby moj snobizm i uwielbienie drogich rzeczy :)


 Etykiety 'minimalista' i 'konsumpcjonista' tworza dosyc duzy podzial miedzy ludzmi, czego ja osobiscie nie lubie, bo nie lubie szufladkowania. Nigdy nie demonizuje zakupow, jednak znam takie jednostki ktore kazdy wolny weekend spedzaja na zakupach, chomikuja mase rzeczy i w efekcie troche sa 'zagubieni' w gaszczu tych wszystkich rzeczy, ktorych tak naprawde nie potrzebuja. I co gorsza, ktore tak naprawde nie daja szczescia, a po pewnym czasie nudza sie i powoduja uczucie przesytu...


Pewnie zastanowicie sie, dlaczego poruszam ten temat? W sumie to moglabym skopiowac komentarz ktory zostawilam u jednej z Was, pare dni temu, o tym ze po ok 2,5 roku zainteresowania kosmetykami, ten temat zaczal mnie lekko nudzic. Nie znikam nigdzie, nie martwcie sie, ostatnio po prostu nie mialam czasu na tworzenie postow, ale tez dopadlo mnie odczucie przesytu tym wszystkim. Nie nudza mnie w zadnym wypadku Wasze blogi, zagladam do Was jesli pozwala mi na to czas. Chce zeby to bylo jasne :)

Patrze na wszystkie nowosci, nowe edycje limitowane na letni sezon, czytam kolejna recenzje kremu/odzywki, ale mam wrazenie ze to juz WSZYSTKO bylo. Ameryki nie odkrylam, jasna sprawa jest fakt ze firmy kosmetyczne beda powtarzac te niby 'niepowtarzalne' odcienie szminek, cieni do powiek, ze kolejny 'innowacyjny' krem pod oczy tak naprawde ma prawie taka sama formule jak ten poprzedni. Bardzo czesto jest tak, ze podoba mi sie duzo rzeczy na blogach u Was, czy tez na filmikach u dziewczyn na YT, ale coraz czesciej lapie sie na tym, ze mam juz bardzo podobne cienie, ze nie potrzebuje kredki do oczu bo nie bede jej uzywac, ze kolejny krem pod oczy ktory ma dzialac na since pod oczami, nie zadziala u mnie, wiem to bo przetesowalam mase kremow pod oczy....

Zdaje sobie sprawe z tego ze sa wsrod nas prawdziwe pasjonatki makijazu, pielegnacji, osoby ktore zajmuja sie tym zawodowo, ale takze takie dla ktorych wizaz jest prawdziwa pasja, hobby, ktore zajmuje Was po pracy. Jednak dla mnie kosmetyki, nigdy nie beda ani sposobem na zycie, ani pasja, ktora zajmuje mi godziny czasu. Mam sporo roznych innych zaintersowan i po prostu ostatnio one wygrywaja z kosmetycznym hobby ;)

Baby Jane Hudson, nakrecila bardzo fajny film, ktory duzo dal mi do myslenia:




Jesli nie macie ochoty ogladac to powiem Wam w skrocie, ze BJH wyrzuca kosmetyki ktorych albo nie uzywa, albo sa dawno po terminie. Wyrzucila naprawde duzo rzeczy i gdyby ktos podliczyl ile kasy poszlo na te wszystkie kosmetyki, to sadze ze wyszlaby spora kwota.
Wlasnie na tym polega problem: kosmetyki niestety nie sa wieczne i zastanawiam sie jak radza sobie z tym faktem dziewczyny ktore maja naprawde wielkie kolekcje, takie typu caly pokoj wypelniony kosmetykami... Nie zrozumcie mnie zle, ja osobiscie UWIELBIAM ogladac filmy na YT z kolekcjami kosmetykow, ale mnie osobiscie przytloczylby nadmiar rzeczy, denerwowaloby mnie to ze otwieram pomadke czy podklad ktory jest zepsuty, ze nie pamietam co kiedy kupilam itp.

Mimo ze wiem, ze do prawdziwego minimalizmu kosmetycznego daleko mi, ale na pewno chcialabym ograniczyc kupowanie nowych produktow. Obecnie moja kolekcja kosmetykow mnie nie przytlacza, uwazam ze nie mam jakos masakrycznie duzo rzeczy i bede w stanie zuzyc wszystko.
Jednak ten film byl dla mnie pewnym 'alarmem', bo nie chce obudzic sie za pare lat ze stosem kosmetykow, ktore musza isc do kosza.

Wiem jednak, ze jesli chodzi o niektore rzeczy typu perfumy, pomadki i roze to w tych kategoriach lubie miec wybor i nie widze siebie zadowolona z posiadania jednego flakonu perfum nigdy :P


Takze, podsumowujac; za minimalizmem totalnym nie jestem, ale uwazam ze ograniczenie kosmetykow ma sens, przynajmniej u MNIE. Wiadomo zupelnie inaczej jest u wizazystki/makijazystki itp itd.
Oczywiscie kazdy postepuje tak jak chce... Jesli kogos uszczesliwia posiadanie 200 pomadek, 50 podkladow i 70 rozy, to super. Jednak u mnie tak to nie dziala, niestety... Bo o ile prostsze byloby moje zycie gdybym wiedziala co mnie uszczesliwia... A tak, szukam dalej. 

A Wy? Dajcie znac, co sadzicie i czy jestescie gdzies po srodku minimalizmu i konsumpcjonizmu, tak jak ja, czy moze idziecie bardziej w kierunku jednego z trendow?

niedziela, 19 kwietnia 2015

Post dla bledziochow: Kremy BB, porownanie odcieni, swatches

Jako ze wpadlo mi ostatnio probek kremow BB (Agnieszko, jeszcze raz bardzo Ci dziekuje :*) a i pare osob prosilo mnie o ten wpis, dzisiaj przychodze do Was ze swatchami kremow BB/CC, ktore mam i ktore pasuja bladym karnacjom.


Azjatyckim kremom BB zaczelam przygladac sie glownie dlatego, ze w ofercie zachodnich marek czesto nie bylo dla mnie odpowiedniego odcienia. Najlepszym przykladem jest krem BB z Estee Lauder, ktory mam w najjasniejszym odcieniu 'Light'. Kupilam go poniewaz konsultantka EL zapewniala mnie ze 'dopasuje' sie do mojego koloru skory. Oczywiscie nic takiego nie ma miejsca i niestety moge go nosic tylko w lato, gdy jestem opalona, lub musze go mieszac z jasniejszymi odcieniami innych kremow BB.

Oto i swatche, nietrudno zobaczyc jaka jest roznica w odcieniach koreanskich kremow BB a tym z Estee Lauder:



Od lewej:
Missha Perfect Cover BB Cream SPF 42 PA+++ Odcien: #21
Missha M Signature Real Complete BB Cream SPF25 PA++ Odcien: #21
Missha M Signature Wrinkle Filler BB Cream SPF37 PA++ Odcien: #21
Gowoonsesang BB cream SPF 30 PA++
Tony Moly, Expert Triple BB Cream SPF45, PA +++
Tony Moly, Dear Me Petite Cotton BB Cream SPF30 PA++
Skin79 – Super Plus Beblesh Balm Triple Functions (VIP Gold BB Cream) SPF 25 PA++
Estée Lauder DayWear BB Anti-Oxidant Beauty Benefit Creme SPF 35 Odcien: 01 Light
Estee Lauder, Revitalizing Supreme Global Anti - Aging CC CremeSPF 10
HERA CC (Complete Care) Cream SPF35/ PA++ Odcien: 02 Natural Beige

I tak: mimo ze mam 3 kremy BB z Misshy w odcieniu 21, to jak widzicie nie w kazdym kremie odcien #21 wyglada tak samo... Perfect Cover jest zdecydowanie najbardziej rozowy i ziemisty, a Real Complete i Wrinkle Filler sa zdecydowanie bardziej bezowe.

Jesli chodzi o krem CC z EL, to swatch na dloni wyglada na bialy, ale gdy zostanie nalozony na twarz to robi sie ciemniejszy i ma dosyc cieply podton, wyglada podobnie to kremu CC z Hery.

Tak dla porownania: ja jestem w odcieniu NW15 w MAC. Pasuja mi glownie podklady/kremy BB z rozowym podtonem, ew. lekko zoltawe, acz tylko lekko. Z wyzej wymienionych kremow BB obecnie pasuja mi wszystkie, oprocz kremu BB/CC z EL, te sa zdecydowanie za cieple i za ciemne jak i rowniez krem CC z Hery.


Jesli macie jakies pytania co do poszczegolnych kremow BB/CC, to oczywiscie sluze pomoca :)

sobota, 18 kwietnia 2015

Aktualizacja wlosow & obecna pielegnacja!



Witam Moi Drodzy,

Dzisiaj pierwszy post z aktualizacja wlosow (ktore mialam zaczac od stycznia, ale to szczegol). Stwierdzilam ze chce dokumentowac stan moich wlosow, zwlaszcza ich dlugosc, bo od pewnego czasu wydaje mi sie ze nie rosna one wcale, ale gdy bede miala to na zdjeciach, lepiej bedzie mi je ocenic.

Swiadoma pielegnacje wlosow zaczelam od okolo roku. Generalnie wydaje mi sie za kazda dziewczyna z dlugimi wlosami predzej czy pozniej zaglebi sie w temat pielegnacji wlosow, jako ze dlugie wlosy wymagaja szczegolnej troski i opieki :)

Jakie sa moje wlosy? Bardzo cienkie, wysoko/srednio porowate (ale bardziej idace w wysokoporowate), lamliwe, lekko kreca sie. Nie susze ich suszarka, nie prostuje prostownica, nie farbuje ich takze, nie nosze ich rozpuszczonych czesto, najczesciej sa w kucyku/koku.
Zauwazylam ze moje wlosy lubia bardzo naturalna pielegnacje, lubia oleje, wcierki, szampony z prostym skladem. Nie uzywam drogich produktow do wlosow z tej racji, ze przy takiej dlugosci odzywki chociazby schodza mi dosyc szybko, wiec szybko zbankrutowalabym kupujac drogie produkty :P

Aktualna dlugosc:





Aktualna pielegnacja:

Szampon: Alterra, Volumen - Shampoo Papaya & Bambus(Szampon dodający objętości `Papaja i bambus`)

Odzywka: Garnier Ultra Doux , Odżywka do włosów suchych i zniszczonych `Awokado i masło karité`

Maski: Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu i Bioelixire, Argan oil hair mask

Oleje: Olej rycynowy (tylko na skore glowy)

Wcierki: Kozieradka

Suplementy: Biotyna + Zelazo 

Aktualne problemy: 

Pierwszy problem: konce wlosow... Sa dosyc zniszczone i wiem ze wypadaloby je podciac. Ostatnie ciecie koncowek bylo chyba w listopadzie, wiec troche czasu juz uplynelo.

Nastepny problem jest z porostem wlosow, a raczej jego braku. Jest to dosyc frustrujace, bo chce je zapuscic jeszcze ok. 10 cm, ale zauwazylam ze im dluzsze wlosy, tym ciezej jest w tym temacie.

Swego czasu wypadalo mi duzo wlosow i niestety mocno stracily one wtedy na objetosci. Namietnie testuje rozne produkty majace zadanie zwiekszyc objetosc, ale wiekszosc z nich srednio dziala. Obecny szampon z Alterry srednio spisuje sie z tego zadania. Jesli znacie jakis dobry szampon ktory faktycznie zwieksza objetosc, dajcie znac!

Ostatnio zauwazylam ze wypada ich znowu troche za duzo, dlatego wrocilam do wcierania kozieradki. Wcieram tez olej rycynowy w skore glowy od paru miesiecy i udalo mi sie nieco zagescic wlosy w okolicy zakoli.

Od dluzszego czasu nie olejuje calej dlugosci wlosow, ale na pewno do tego powroce.


Takze tak, jakby mial ktos jakies produkty pomagajace z porostem wlosow, dajcie znac! 


wtorek, 14 kwietnia 2015

Sisley, L'Orchidée Rose Highlighter Blush



L'Orchidée chodzila za mna dlugoooo. Dostrzeglam ja na paru blogach juz dosyc dawno, ale cena mnie skutecznie zniechecala. Poza tym gdy zobaczylam ze rozu jest 15 gram, to troche mi przeszla na niego ochota, bo nie lubie miec az TAK duzo produktu.


Ale jednak, Sisley dalej mnie kusil, a jak mi sie cos podoba, to musze to miec. Zeby nie wiem co :P 
Wpadlo mi ostatnio pare innych rozy (2 z nich pokazywalam Wam w zakupach Marca) i w sumie nie ma uzasadnienia dlaczego go kupilam teraz, no coz, nawet nie bede wymyslac rozsadnego powodu, wiec przechodzimy do dalszej czesci recenzji ;)


L'Orchidée jest to tak naprawde nie tylko roz, a duo roz & rozswietlacz. Ja mam w wersji rozowej, dostepna jest jeszcze wersje lekko brazowa, podchodzaca bardziej pod bronzer niz roz.

Roz ma w sobie ekstrakt z bialej lilii, majacy za zadanie nawilizyc i dodac blasku naszej cerze. Marka Sisley lubi uzywac ektraktow roslinnych, przpisujac im specjalne dzialanie, ktore ponoc odkryli naukowcy pracujacy dla nich. 





 L'Orchidée Rose przychodzi do nas w metalowym opakowaniu, ktore osobiscie mnie nie powala wizualnie i na domiar zlego latwo mozna je pobrudzic odciskami palcow.

Otrzymujemy 15 gram produktu, raczej watpie czy kiedykolwiek zuzyje ten roz, biorac pod uwage ze 4.8 gramowe roze z MAC starczaja mi na ok. 2 lata. Generalnie rozu mogloby byc znacznie mniej, ale to tylko moja opinia, jako ze ja lubie najbardziej 'zuzywac' cos, niz tylko 'uzywac'.

Troche ponarzekalam na gramature i opakowanie, ale teraz beda szly ochy i achy :P





Roz jest w ksztalcie znaku marki Sisley, czyli orchidei. Orchidee tworza ciemnorozowe platki na przemian z jasniejszymi, ktore zawieraja drobinki (ta czesc ma sluzyc za rozswietlacz). Przyznam sie ze az szkoda mi go uzywac, bo z kazdym uzyciem orchidea lekko sciera sie, niestety traci na uroku :)


L'Orchidée wpadla mi w oko nie ze wzgledu na wyglad, ale na odcien rozu. Za wyjatkiem ciemnorozowych platkow, wiekszosc rozu jest w bardzo jasnym odcieniu, ktory jest idealny dla bladej cery.


L'Orchidée mozna uzywac jako roz, jak i korzystac z tej czesci ktora sluzy jako rozswietlacz. 
Ja omiatam pedzel po calej Orchidei, mieszajac wszystkie 3 kolory i utrzymujac subtelny kolor.

Jest duzo rozy na rynku ktore  w teorii maja nie robic plam, jednak przy mojej jasnej cerze bardzo latwo o taki produkt ktore te plamy zrobi. Jednak roz Sisley jest absolutnie bezpieczny w uzyciu, nadaje moim policzkom nieco koloru, zapewniajac naturalny wyglad. Absolutnie nie mozna z nim przesadzic.

Zeby byl widoczny na zdjeciu, musialam nalozyc go naprawde duzo. Tak sie prezentuje:




Mimo drobinek zawartych w tym rozu,  L'Orchidée Rose ma wykonczenie bardziej matowe, ale ladnie rozswietla cere i nadaje efekt lekkiego rumienca. Na policzkach trzyma sie caly dzien (za taka cene, probowalaby sie nie trzymac :P).





Jednym slowem, uwielbiam ten roz. Generalnie lubie uzywac roze, przy mojej karnacji, sa raczej konieczne. Ten jest idealny, jesli chodzi o efekt to stawiam go na rowni z moimi ulubionymi rozami Chanel zdecydowanie.

Jedyne co zmienilabym w nim to gramatura(i cena oczywiscie) Wolalabym dostac mniej produktu za mniejsza cene, z tej racji ze nie wydaje mi sie ze ktokolwiek by zuzyl ten roz do konca.

Jedna rada dla tych ktorych generalnie interesuje oferta marki Sisley, zdecydowanie najtaniej mozna kupic ja we Francji. Dla przykladu we francuskiej Sephorze mozna zabyc  L'Orchidée  za 68 euro, a w amerykanskiej za 110$, wiec jest to dosyc duza roznica. W Polsce ceny Sisley tez raczej przypominaja te amerykanskie, bo roz kosztuje ponad 300 PLN. 



niedziela, 12 kwietnia 2015

32. Ulubione kanaly na youtube

Hej Kochane,

Bardzo lubie ogladac kanaly beauty na YT, ktore sa kopalnia wiedzy na temat makijazu, pielegnacji cery i kosmetykow.

Dzisiaj chce Wam przedstawic 5 moich najulubnieszych kanalow, podejrzewam ze jesli ogladacie kanaly z tej tematyki to znacie je, bo sa one dosyc popularne :) Wszystkie te kanaly sa nastawione na ukazanie sztuki makijazu i sa prowadzone przez profesjonalnych makijazystow.



1. Wayne Goss



Goss jest profesjonalnym makeup artist, mieszka w UK (chyba w Londynie).
Ma swietne rady dotyczace makijazu, nie ma wiele typowych tutoriali jak krok po kroku wykonac makijaz, jest natomiast duzo krotkich filmikow z pokazaniem jak zakryc cienie pod oczami, jak prawidlowo nalozyc podklad. Ostatnio nakrecil bardzo fajne video, ukazujace 'Buffing technique' czyli technike rozcierania makijazu za pomoca ktorej uzyskamy idealna cere, ktora bedzie swietnie sie fotografowac.


2. Lisa Eldrige




Lisa, podobnie jak Goss, jest brytyjska make-up artist. Na jej kanale znajdziemy sporo tutoriali makijazowych, porad dotyczacych techniki, ulubionych produktow. Jej filmy sa zrobione bardzo profesjonalnie, pelne cennych informacji. Lisa jest bardzo spokojna, wywazona, nie robi z siebie gwiazdy, mimo ze moglaby, bo osiagnela duzo sukcesow na youtube, jak i poza internetem (m. in. zostala dyrektor kreatywna Lancome)
Dodatkowo cenie ja za to, ze jest jedna z nielicznych angielskich beauty guru, ktore nie dziela sie z widzami swoim zyciem prywatnym.

3. Kandee Johnson



Kolejna makeup artist, tym razem z Kalifronii :) Tematyka podobna do kanalu Lisy, jednak w zupelnieee innym wydaniu. Kandee jest bardzo zywa, spontaniczna, usmiechnieta tak wiec jest przeciwienstwem spokojnej Lisy :) Kandee przede wszystkim cenie za jej swietne tutoriale, polecam zwlaszcza tutorial makijazu Audrey Hepburn. Ostatnio Kandee kreci serie tutoriali z makijazem... ksiezniczek z Disney, u gorze macie jej tutorial makijazu Belli :)


4. Digitalgirl13 



Tego kanalu nie moglam nie zamiescic :) Byl to jeden z pierwszych kanalow jakie zaczelam ogladac, wiec mam duzy sentyment do tworczosci Digitalgirl / Hanii :) Hanie bardzo cenie za piekne tutoriale makijazowe, a takze za rzetelne recenzje kosmetykow. Duzo rzeczy ktore polecala kupilam i nie rozczarowalam sie nigdy.


5. Duet Pixiwoo



Duet siostr Pixiwoo, tez nalezy do moich ulubionych kanalow. Kolejne angielskie makijazystki ktore uwielbiam :) Byly one jednymi z pierwszych ktore zaczely nakrecac filmy urodowe na YT. Na ich kanale jest masa tutoriali makijazy gwiazd, porad dotyczacych makijazu, nowosci ktore serwuja nam marki drogeryjne i selektywne.
Nie wiem czy kazdy o tym wie, ale pedzle Real Techniques, sa wlasnie pomyslem siostr Pixiwoo :)

sobota, 11 kwietnia 2015

31. Calvin Klein, Beauty EDP

Perfum sygnowanych logiem CK chyba nie trzeba nikomu przedstawiac. Sa jednymi z bardziej lubianych, zapachy typu Euphoria czy The One znaja chyba wszyscy wielbiciele perfum.
Ja osobiscie mam taki love-hate relationship z perfumami CK: albo uwielbiam (np. Euphoria) albo nie moge zniesc (Obsession czy tez The One)

Perfumy Beauty sa jednym z nowszych zapachow CK, ich premiera miala miejsce w 2010 roku.
Zapach ten zostal stworzony zeby odzwierciedlic piekno kobiece, jej elegancje i urok. 





Klasyczny, szklany flakon zapachu Beauty odzwierciedla delikatne, kobiece ksztalty.  Metalowy korek ma prosty design charakterystyczny dla projektów Calvina Kleina.




Nuty zapachowe:
-Nuta głowy: nasiona Ambrette, różowy pieprz, zielona konwalia.
- Nuta serca: kalia, jaśmin, akord magnolii.
- Nuta bazy: drzewo cedrowe, cashmeran (nuta kadzidlana)




Na samym poczatku uderza nas nuta bialych kwiatow, w ktorej zdecydowany prym wiedzie jasmin. Po okolo 2 godzinach won kwiatow ulatnia sie a na jej miejsce zastepuje nuta drzewa cedrowego cashmeran (nuta kadzidlana). 

Perfumy lacznie utrzymuja sie okolo 4-5 godzin, troche jestem rozczarowana ze tylko tyle sie na mnie trzymaja, bo jednak po wodzie perfumowanej oczekuje sie dluzszej trwalosci.





Z racji tego ze w tej kompozycji zdecydowanie dominuje jasmin i nuta drzewna, niektorzy okreslaja ten zapach jako 'prosty'. Zgadzam sie, nie jest to bardzo wyrafinowana kompozycja wymagajaca nadmiernej interpretacji.
Jednak bardzo czesto piekno tkwi w prostocie i tak jest w tym przypadku.

Perfumy te sa bardzo eleganckie i kobiece, swietnie spisza sie na dzien, na wieczor moga byc za malo intensywne. 

Nie zawsze mam ochote na ciezkie i intensywne zapachy i wlasnie wtedy siegam z checia po Beauty.
Ten kwiatowo-drzewny zapach kojarzy mi sie z cieplym, slonecznym dniem, wypadem poza miasto i wiosna, przez co jest idealny wlasnie na nadchodzace miesiace.


Znacie Beauty? A moze inne perfumy CK naleza do Waszych ulubiencow? :)

czwartek, 9 kwietnia 2015

30. W poszukiwaniu idealnej mascary: Dior Addict It Lash Mascara

Hej kochane,

Mascare zaczelam uzywac jako jeden z pierwszych kosmetykow kolorowych, chyba jak wiekszosc z Was :) Mimo ze przewinelo sie duzo mascar w mojej kolekcji przez ostatnie pare lat, to jeszcze nie znalazlam mascary ktora w 100% by mnie zadowolila, wiec intensywnie szukam, wsrod oferty marek selektywnych, jak i tych drogeryjnych.

Jesli chodzi o mascary z 'gornej polki' to podchodze do nich bardzo krytycznie, bowiem gdy place pare razy wiecej (porownujac do mascar drogeryjnych), oczekuje o wiele lepszego efektu niz daja tusze Max Factor czy Maybelline.

Z tuszy Dior mialam juz Extase Mascara jak i Diorshow Mascara, obie mnie nie powalily, ale zdecydowalam dac szanse kolejnym tuszowi z ofery Dior, It-Lash.





Mascara It-Lash przychodzi do nas w bardzo eleganckim opakowaniu typowym dla marki Dior, otrzymujemy 9ml produktu. Nie bede szczegolnie sie rozwodzic nad opakowaniem, jako ze jesli chodzi akurat o mascary to ich opakowanie jest malo wazne, najwazniejszy jest efekt jaki daja na naszych rzesach. 




Producent obiecuje nam dlugie, podkrecone rzesy. Wg producenta formula mascary ma byc taka ze z latwoscia mozna nalozyc pare warstw, dodajac objetnosci rzesom, a dzieki zawartemu polymerowi mascara natychmiast wysycha, nadajac rzesom, trwaly intensywny kolor.




Szczoteczka mascary jest jest standardowa, wlokienka sa elastyczne, dobrze radza sobie z lapaniem kazdej rzesy i rownomiernym nakladaniu warstwy tuszu.
Mascara aplikuje sie bezproblemowo, nie odbija sie na powiece.

Problem pojawia sie przy nakladaniu warstw. Pierwsza warstwa daje ladne wydluzenie rzes, druga dodaje wydluzenie i nieco objetosci. Jednak gdy probuje nalozyc 3 warstwe rzesy zaczynaja sie sklejac i pojawiaja sie na nich grudki, ktore bardzo ciezko wyczesac. 

Jedna warstwa: 

      


Dwie warstwy:

    



2 warstwy daja dosyc ladne wydluzenie. Mimo ze tusz nie jest wodoodporny, bardzo ladnie 'podtrzymuje' skret nadany przez zalotke, za co ma duzy plus bo wiekszosc mascar jakie dane mi bylo uzywac nie potrafily utrzymac skretu i po chwili rzesy byly 'oklapniete' do dolu ;)


Natomiast tak wyglada mascara gdy nalozylymy ja 'obficie' :D

zrodlo: http://i.ytimg.com/vi/UDJluFl6gXA/maxresdefault.jpg


Yyyy, czy musze to jakos komentowac? Efekt jaki daje pare warstw tej mascary jest STRASZNY. Rzesy sa sklejone i wygladaja jak pajecze nozki. Nie znosze takiego efektu, wyglada to po prostu zle.
Wiem ze sa dziewczyny, ktore sa fankami takiego 'looku', no ale ja do nich nie naleze :P





Czy kupie It-Lash ponownie? Nie sadze, z tego powodu ze nie powalil mnie efekt jaki daje. 
Ladne wydluzenie, troche objetosci, podkrecenie rzes, to sa zdecydowanie plusy tej mascary, ale z drugiej strony nie mozna nalozyc pare warstw tego tuszu, bez efektu pajeczych nozek.

Polecilabym ten rzes dziewczynom z gestymi rzesami, jako ze wedlug mnie mascara jest typowo wydluzajaca. Raczej nie sprawdzi sie na rzesach dlugich, ale rzadkich. 

Mialyscie It-Lash? Jesli macie mi do polecenia jakas fajna mascare, koniecznie dajcie znac :)

P.S. Jak widzicie, zainstalowalam Disqus, bardziej mi sie podoba ten system komentowania niz ten standardowy na Blogger :) Wiekszosc z Was ma konto na Disqusie, wiec chyba nie bedziecie mialy nic przeciwko :)


środa, 8 kwietnia 2015

29. Essence Lipliner nr. 07 Cute Pink

Jak mozecie juz zauwazyc zazwyczaj wybieram kosmetyki kolorowe z oferty marek selektywnych. Jednak od czasu do czasu, zdaza mi sie 'zdradzic' drogie kosmetyki z tymi z drogerii :)

Essence Lipliner trafila do mnie, gdy robilam zamowienie z Douglas i brakowalo mi pare zlotych do darmowej przesylki. Dlugo nie myslac wybralam jedna konturowke z Essence, nie wiedzac zbytnio czy ma dobre recenzje czy nie.




Konturowki z Essence sa dostepne w paru odcieniach. Ja mam odcien nr 07, Cute Pink. Ladny, dosyc ciemny odcien rozu. 

Liner z Essence ma bardzo fajna formule, jest dosyc miekki i latwo sunie po ustach, nadajac im kolor.

Ogromny plus za to ze nie lamie sie podczas temperowania jej, czego ja nie znosze u kredek do ust, jak i do tych do brwi/oczu.




Jak widzicie ja bardzo czesto stosuje ta konturowke na cale usta. Konturowka nie wysusza ust jakos bardzo i ja bardzo lubie efekt jaki daje na ustach.

Jesli chodzi o jej dlugotrwalosc to niestety mogloby byc lepiej. Konturowka utrzymuje sie kolo 2-3 godzin.




Mimo niezbyt impnujacej trwalosci, uwazam ze Lipliner jest bardzo fajnym produktem do ust. Szkoda ze nie ma wiecej odcieni, jesli np. szukacie jakies konturowki do konkretnej pomadki, to mozecie miec problem z doborem odcienia.

Teraz patrze na stronie Douglas i widze ze nie ma ich w ofercie, nie jestem pewna ktore drogerie maja kolorowke Essence, ale tak czy siak jest to wydatek maly bo Lipliner kosztuje kolo 5 zl i otrzymujemy 1gr produktu.




wtorek, 7 kwietnia 2015

28. Jak wyszczuplic twarz? Tanaka Massage

Hej dziewczyny,

Dzisiaj chce Wam opowiedziec o masazu, ktory swietnie radzi sobie z wyszczupleniem twarzy. Moja twarz jest owalna, ale zawsze byla dosyc okragla w okolicy policzkow, czego nie lubilam, ale nie wiedzialam zbytnio co mozna zrobic zeby wyszczuplic twarz.

Tanaka Face Contouring & Anti-aging Massage zostal wymyslony przez Yukuko Tanaka, japonska makijazystke/beauty expert.
Twierdzi ona ze parominutowy masaz stosowany dziennie przez pare lat, moze zapobiec starzeniu sie skory, zredukowac zmarszczki, zredukowac worki pod oczami/opuchlizne oczu a nawet pozwolic pozbyc nam sie zaskornikow!


Yukuko stosuje ten masaz od wielu lat i twierdzi ze jesli zaczniemy go robic w mlodym wieku mozemy uniknac zmarszczek.


Ja szczerze powiedziawszy zaintersowalam sie tym masazem w celu wyszczuplenia twarzy. Nie wierze zbytnio ze moze zapobiec starzeniu sie, ale o tym bede mogla przekonac sie tylko gdy bede go robic przez nastepne pare lat.


Tutaj wstawiam zdjecie jak wyglada Yukuko, szkoda ze ma zawsze kapleusz i nie mozna zobaczyc czy faktycznie masaz dziala prewencyjnie na zmarszczki na czole :P






Do masazu potrzebujemy krem/olejek do twarzy i pare minut wolnego czasu dziennie.

Masaz sam w sobie jest malo skomplikowany, trzeba pamietac o opowiednim nacisku na twarz i wolnych, dokladnych ruchach dloni. Po parokrotnym wykonaniu masazu mozna nauczyc sie go na pamiec i nie trzeba juz sledzic tutoriala z masazem ktory jest dostepny na youtube.







Jakie efekty ja (i nie tylko ja) zauwazylam? Przede wszystkim ten masaz naprawde spodowowal dosyc mocne wyszczuplenie sie mojej buzi. Pare osob zapytalo mnie sie czy nie schudlam, bo moja twarz wyglada wyjatkowo szczuplo. 

Na pewno tez bylam zaskoczona ze masaz bardzo szybko zadzialal na mnie... Juz w 2 tygodnie widzialam pierwsze rezultaty. 

Zaluje bardzo ze nie zrobilam sobie zdjec 'przed' i 'po', wiec musicie wierzyc mi na slowo :)

Jesli chodzi o inne obiecane efekty: wiadomo jesli chodzi o powstawanie zmarszczek, opadanie skory, dopiero za pare lat bede mogla powiedziec czy ten masaz faktycznie cos zrobil w tym temacie.

Troche bylam rozczarowana ze masaz nie zmniejszyl mi porow, ale efekt wyszczuplenia buzi rekomensuje mi to :)

Znacie Masaz Tanaki? Dajcie znac, jesli znacie inne techniki masazu twarzy, ktore radza sobie z opuchlizna twarzy!