piątek, 22 maja 2015

Nina L`Elixir, Nina Ricci EDP

Witajcie Kochani,

Dawno nie opisywalam zadnego zapachu, wiec dzisiaj nadrabiam zaleglosci. Dzisiaj chcialabym przedstawic Wam nieco mniej znany w Polsce zapach, o ktorym warto wspomniec i ktory zasluguje na osobna recenzje.

Jakis czas temu, Agnieszka z bloga White Praline pieknie napisala recenzje oryginalnego zapachu Nina (link do recenzji), wiec postanowilam ze napisze o jednym z nowszych zapachow z tej serii, Nina L'Elixir.



Historia perfum "Nina" siega do roku 1987, kiedy to powstaly pierwsze flakony perfum kwiatowo-aldehydowych, jakze popularnych w tamtych czasach. Ale tak naprawde zapach Nina nabral popularnosci, gdy jego nowa, zmodernizowana formula zostala wypuszczona na rynek w 2006.

Kwiatowo-owocowy zapach, z modnej ostatnimi czasy kategorii 'gourmand' czyli zapach 'jadalny' zawierajacy ekstrakty wanilli, karmelu, czekolady badz miodu. Do tej grupy zapachow nalezy chociazby slynny Angel Thierrego Muglera (zreszta jest to zapach, ktory zapoczatkowal mode na tego typu zapachy ;)) ktorego jedni kochaja, drudzy nienawidza.



Tworcy zapachu, Olivier Cresp i Jacques Cavallier trafili znakomicie w nosy wspolczesnej klienteli, a zapach Nina w wielu krajach jest/byl prawdziwym bestsellerem.

Jak to bywa z popularnymi, dobrze sprzedajacymi sie zapachami, wkrotce po ich premierze powstaje kolejna wariacja na ich temat. I tak wlasnie powstaly miedzy innymi perfumy Nina L'Elixir, ktore zostal stworzony przez tworce oryginalu, a jego premiera miala miejsce w 2010.



Nina L'Elixir to podobnie jak jej starsza siostra, slodka mieszanka nut kwiatowo-owocowych. Zapach otwiera sie swiezymi cytrusowymi nutami limonki i kalabryjskiej cytryny, ale wkrotce do glosu dochodza slodkie nuty serca, czyli jasmin (ktory w nutach serca uwielbiam!), owoce lesne i karmel.
W samym centrum kompozycji mamy slodkie, czerwone jablko, w ksztalcie ktorego jest flakon. Uwielbiam design tych perfum, idealnie oddaje nature i charakter perfum skrywanych w jego srodku. Zapach podobnie jak i buteleczka jest slodki, klasyczny, kobiecy i bezpretensjonalny.




Na samym koncu koncu kompozycji ujawniaja sie cieple akordy bursztynu, drzewa sandałowego, piżma, tym samym dopelniajac zapach i zostawiajac cieply, zmyslowy 'ogon' ktory pozostaje na naszej skorze przez dobre pare godzin.

Wlasnie przez cieple nuty koncowe, jest to wrecz idealny zapach na wiosenne miesiace, na letnie moze on byc juz nieco intensywny.




L'Elixir jest dostepny jedynie w postaci wody perfumowanej, wiec mozemy sie spodziewac po nim dosyc mocnej trwalosci. I rzeczywiscie, perfumy nie zawodza, przynajmniej u mnie na skorze czuc je przez wiekszosc dnia, trwalosc oszacowalabym na okolo 7 godzin.


Przede wszystkim czym mnie ujal ten zapach, to dobry balans nut zapachowych. Jest slodko, ale nie za slodko. Perfumy nie sa slodkim ulepkiem, nie sa rowniez migrenogenne, nie przytlaczaja osoby, ktora je nosi. Sa cieple, dosyc intensywne i wyczuwalne, ale jednoczesnie dzieki nutom cytrusowym sa swieze i nosi sie je z prawdziwa przyjemnoscia.


Jesli chodzi o zapachy z nutami jabluszek, to w moim rankingu perfumy z serii Nina zdecydowanie wygrywaja z innymi, na przyklad chociazby z jabluszkami od DKNY, ktore zdecydowanie mi nie podchodza i pachna dla mnie jak kwasne jablko...

Jednoczesnie nie uwazam, ze Nina L'Elixir jak i inne zapachy z tej serii sa jakims wybitnym arcydzielem, ale sa to bardzo udane, kobiece, klasyczne zapachy. Zdecydowanie potrafie zrozumiec ich popularnosc...

Wiem, ze w Polsce perfumy Nina Ricci nie sa bardzo popularne, ubolewam osobiscie ze inne flankery Niny niestety nie sa u nas dostepne... A szkoda, bo mam ochote na wiecej, zdecydowanie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz