wtorek, 9 czerwca 2015

Denko - kosmetyki kolorowe & perfumy #1

Czesc Dziewczyny,

Przyznam sie Wam, ze ostatnio opuscila mnie wena do pisania postow... Nawet do Was zagladam rzadziej. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, o ktorych tutaj za bardzo nie chce pisac. Inna kwestia to fakt, ze ostatnio wole korzystac z dobrej pogody, a nie czytac/pisac o kosmetykach, ktorych uzywam w lato minimalnie...

Ale jestem. Bo wiem, ze jesli zrobie sobie paromiesieczna przerwe to znajac zycie i mnie, nie bede miala ochoty powracac. Dzisiaj przychodze do Was z denkiem, ktorego wczesniej nie robilam. Generalnie jak zobaczycie same, moje zuzycia sa tak male, ze nie ma sensu co miesiac ich pokazywac, bo pokazywalabym Wam raptem 2-3 produkty ;P

Dzisiaj skupie sie w tym denku na kosmetykach kolorowych i perfumach, bo jak mozecie sie zorientowac, to moje ulubione produkty do pisania. Jesli chodzi o pielegnacje, to nie wiem czy kiedykolwiek takie denko pielegnacyjne powstanie, bo zazwyczaj wyrzucam te produkty bardzo szybko... Ale jak kiedys zbiore wystarczajaca ilosc, to i taki wpis sie pojawi.





Mac Powder Blush w odcieniu Dame (pelna recenzja tutaj) - roz w odcieniu brudnego rozu, bardzo elegancki, idealny odcien dla wielu karnacji, swietnie sie go aplikowalo na policzki, nie robil smug, caly dzien trzymal sie grzecznie na skorze. Ideal. Na pewno kiedys zakupie go ponownie. A jesli nie ten konkretny odcien, to inny z oferty MAC.

Missha M Perfect Cover BB Cream w odcieniu #21 (pelna recenzja tutaj) - Moj pierwszy BB krem z Misshy, bardzo bylam z niego zadowolona. Jedyne z czego nie bylam zadowolona to te skladu, bo krem mial i parabeny i parafine, a tych substancji staram sie unikac... Dlatego tez zamienilam go na inny krem BB, rowniez z Misshy, z o wiele lepszym skladem.

Yves Rocher, Couleurs Nature, Mascara Longeur 360° (Wydłużający tusz do rzęs 360°) - dostalam go do jakis zakupow w YR... Ma silikonowa szczoteczke i jak tylko ja zobaczylam to wiedzialam ze sie nie polubie z tym tuszem. I nie polubilam. Na poczatku sklejal rzesy i musialam niezle namachac sie czysta szczoteczka zeby je rozdzielic. Potem, na szczescie, gdy bylo mniej tuszu przestal sklejac, ale tak czy siak nie bylam pod wrazeniem efektu, jaki dawal.

Rimmel Lasting Finish, w odcieniu Pink Blush - To jest ta pomadka, o ktorej pisalam w tagu pomadkowym, to jest wlasnie ta pierwsza pomadka, ktora nabylam, w jasnym perlowym odcieniu rozu... Co ja myslalam kupujac taki odcien? Nie mam pojecia :P W kazdym razie, poza nieudanym kolorem, nie bylam zadowolona z konsystencji tej pomadki, strasznie wchodzila w zalamania ust...
Praktycznie nie uzywalam jej nigdy solo, tylko jedynie zeby rozjasnic jakas ciemniejsza pomadke.
Co dziwne, mam inna pomadke z tej serii i tamta jest o wiele lepsza jakosciowo.... Wiec jesli chodzi o Lasting Finish to troche rosyjska ruletka z tymi pomadkami, bo moze byc dobrze albo zle.




Estee Lauder, DayWear BB Anti - Oxidant Beauty Benefit Creme - moj pierwszy krem BB z EL, ktory ostudzil moj zapal do tej marki. Milam go w najjasniejszym odcieniu, ktory mial rzekomo 'wtapiac sie w naturalny koloryt cery' Jasneeee.... Od tego czasu juz nie wierze w te bajki pod tytulem 'odcien uniwersalny' itp...

Sam BB krem, pomijajac zly odcien, byl taki sobie. Mam wrazenie, ze zachodznie firmy robia kremy BB na zasadzie 'wezmy jakis slabo kryjacy podklad, ktory sie nie sprzedawal, dorzucmy do niego SPF i odrobine kremu nawilzajacego i udajmy, ze to to samo co kremy BB z Azji'. No wiec wlasnie, moze sam w sobie produkt nie jest zly, ale w porownaniu z kremami azjatyckimi, wypada blado... Nie daje efektu rozswietlonej, wypoczetej cery. No i ma zdecydowanie za duze krycie jak dla mnie.

Generalnie tutaj pozwole sobie ponarzekac.... DLACZEGO zachodnie firmy robia tak ciemne odcienie kremow BB/CC? Ostatnio mialam ochote na nowy krem CC z Chanel i krem BB z Guerlain. Niestety oba, nawet w najjasnieszym odcieniu, sa dla mnie za ciemne. Z tego co kojarze, najjasniejsza wersja kremu BB z Guerlain jest dostepna na rynku azjatyckim, ale nie jestem az tak zaintersowana tym produktem zeby go sprowadzac z Azji.

Lancome Blush Subtil Sheer - Sheer Amourose - To byl moj pierwszy roz z tak zwanej gornej polki. Roz mial swietny odcien, brzoskwiniowy-rozowy w chlodnej tonacji. Swietnie sie nakladal, byl bardzo delikatny i ciezko bylo sobie nim zrobic krzywde. Mimo tego, nie powrocilam do niego. Nie wiem zupelnie czemu raczej nie gustuje w ofercie Lancome, mimo ze maja dobre produkty... Czegos tym produktom brak, ale czego, to nie potrafie okreslic :)
Sam roz zuzylam juz pewien czas temu, ale trzymalam tutaj resztki rozu z MAC, ktory byl dla mnie za ciemny i zmielone meteorytki z Guerlain.

Rouge Dior Lipstick #365 Pink Songe - moja pierwsza pomadka z Dior ;) Ladny odcien rozu wymieszanego z lekka pomarancza z mocnym polyskiem. Swietnie nawilzala usta. Zdecydowanie moge polecic produkty do ust Diora.

Ponadto na zdjeciach nieobecni, bo juz dawno temu je wyrzucilam:

Maybelline Instant Age Rewind Concealer (pelna recenzja tutaj) - mialam go w odcieniu Brightener, jasnym lososiowym odcieniu. Podtrzymuje swoja opinie, ze jest to naprawde swietny korektor za male pieniadze, ALE ... Jak zawsze jest jakies ale :) Otoz pod sam koniec jego zywota, mechanizm sie zepsul i produkt nie chcial wychodzic ... Wiec musialam rozkrecic cale opakowanie. Nie cierpie jak cos sie psuje, byc moze tylko ja mialam takiego pecha, ale na tyle mnie to wkurzylo, ze juz go wiecej nie kupie :P

NYX, High Definition HD Photogenic Concealer w odcieniu Fair - dobry korektor, ale byl dosyc mocno kryjacy, a co za tym idzie - na dluzsza mete wysuszal skore. Jak wiecie, ostatnio wole lekkie formuly korektorow... Wiec do tego wroce jak bede miala wieksze cienie pod oczami.
Ta seria korektorow ma bardzo duzy plus dla mnie: bowiem jest bardzo duzo odcieni do wyboru. Sa i bardzo jasne odcienie w cieplej tonacji jak i w zimnej... Wiec osoby z jasna karnacja znajda w ofercie tych korektorow odpowiedni odcien.


Chanel Chance EDP, 100ml - jako ze jest to bardzo popularny zapach, wiec nie bede sie jakos rozpisywac sie o nim. Na poczatku bardzo mi sie podobal... Ale gdy wykanczalam juz flakon, zapach znudzil mi sie, byl troche za mocny dla mnie i teraz gdybym musiala wybierac to skusilabym sie na wersje Eau Tendre. No i bardzo jestem ciekawa nowej wersji Chance, ktora ma byc dostepna juz w tym miesiacu. Wiec mimo ze tej klasycznej wersji Chance mowie juz nie, to wersje Eau Tendre pewnie przygarne, jak i byc moze nowa Eau Vive rowniez.

Lancome Hypnose Senses EDP, 75 ml - szyprowy zapach w najlepszym wydaniu. Piekne, klasyczne, elegnackie.... Na pewno kupie ponownie. Uwielbiam <3

I na koniec miniaturki: 

Jimmy Choo, Flash - przyznam sie ze mialam ogromna ochote na ten zapach, glownie ze wzgledu na flakon. Ale probka szybko zgasila moj zapal. Na samym poczatku uderza nas syntetycznym zapachem... gumy balonowej i pieprzu... Przynajmniej ja czuje takie nuty. Po parunastu minutach zapach przechodzi w rozwodniony zapach bialych kwiatow, ktory bardzo szybko znika mi ze skory. Takze raczej nie skusze sie na ten zapach.

Lanome, La Vie Est Belle EDP - na poczatku ten zapach bardzo mi sie podobal, ale im dluzej go nosze, czasami mnie po prostu meczy jego nadmierna slodycz.... Na wersje EDP raczej sie nie skusze, moze na EDT.


I to chyba na tyle... Nie jestem w stanie sobie przypomniec innych produktow, wiec chyba to wszystko.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz