niedziela, 26 lipca 2015

5 ulubionych perfum na lato :)

Czesc Dziewczyny,

Jak wiecie - kocham perfumy i nie moglo zabraknac moich ulubiencow zapachowych na letnie miesiace :)

Chociaz przyznam sie, ze lato to jest pora, w ktorej perfumy najrzadziej u mnie goszcza... Gdy temperatury siegaja 30 stopni, badz jest bardzo duszno, to umowmy sie, chyba malo osob wtedy mysli wtedy o spryskiwaniu sie perfumami.

Jednak jest pare zapachow, ktore szczegolnie lubie w letnie (i wiosenne) miesiace i postanowilam sie z Wami nimi podzielic.



D&G Anthology L`Imperatrice 3 Dolce&Gabbana for women



Jedne z moich ulubionych zapachow, wiec musialam opisac je jako pierwsze :) Swieza, owocowa kompozycja... Wiem, owocowych perfum mamy na rynku mase, ale te zdecydowanie wyrozniaja sie na tle innych. Perfumiarzom pracujacym dla D&G udalo sie stworzyc soczysta, owocowa kompozycje ktora jest rzeska i pobudza do zycia.
Slodycz owocow jest tu idealnie zbalansowana - kwasne kiwi i cytrusy sa postawione obok slodkiego arbuza.

Kolejnym plusem tych perfum jest to, ze pomimo obecnosci nut owocowych, zapach nie uderza nas synetyczna nuta, ktora niestety czesto gosci w slodkich, owocowych zapachach.

Jednym slowem - musicie te perfumy poznac, chociaz czytalam tez opinie na ich temat, ze pachna jak arbuzowy szampon do wlosow :P Ale ja bede bronila tych perfum bo sa wyjatkowe! :)






Ange Ou Demon Le Secret (2014) Givenchy for women




Kolejna wariacja na temat popularnych perfum Givenchy. 
Dla tych ktorzy znaja oryginalny Ange Ou Demon, jest to jego mniej intensywna wersja zmieszany z nutami cytrusowymi i herbaty. Ja generalnie bardzooo lubie i cenie klasyka Ange Ou Demon, wiec praktycznie kazda jego nastepna odslone 'kupuje w ciemno ;)

Zapach swiezy i nieprzytlaczajacy, idealny na cieple dnie, badz rowniez dla osob, ktore nie lubia intensywnych zapachow generalnie.
Mimo, ze nie jest intensywny, to jego trwalosc jest imponujaca - wyczuwam go do ok. 9 godzin.












CK IN2U for Her Calvin Klein for women





Te perfumy to chyba jedne z najbardziej popularnych perfum CK. IN2U to moze nie jakas wyjatkowo odkrywcze pachnidlo, ale idealne na lato :)
Zapewne wiekszosc z Was kojarzy te perfumy - swiezy energetyczny zapach cytrusowy, ktory po pewnym czasie nabiera lekko kwiatowego posmaku za sprawa orchidei w nutach serca. 

Niewatpliwy plus tych perfum, to ich cena, ktora jest dosyc przystepna :)










Chance Eau Tendre Chanel for women


Moja ulubiona wersja Chance obecnie, wiec nie moglo jej zabraknac. Cytrusy, hiacynt, absolut jasminu i irys tworza swiezy, kwiatowo-cytrusowy zapach... Znowu jak w przypadku perfum D&G,  L`Imperatrice - Eau Tendre rozpoznalabym na kilometr sposrod innych kwiatowo-cytrusowych kompozycji. Te perfumy maja dla mnie to 'cos' - jednoczesnie maja charakter, ale sa delikatne i swieze.


Pomimo dosyc duzej ilosci kwiatow w kompzycji, nie odczuwam zapachu jako meczacego. (choc wiem, ze niektorych Eau Tendre przyprawia o bol glowy...)
Dla mnie jest to zapach idealny na wiosenne i letnie miesiace i nie nudzi mi sie wcale :)












Aqua Allegoria Nerolia Bianca Guerlain for women and men






Zapachy z serii Aqua Allegoria to moje odkrycie w tym roku, bo wczesniej zupelnie nie zwracalam na nie uwage.

Nerolia Blanca to perfumy stworzone przez jednego z moich ulubionych perfumiarzy, Thierry Wassera. Perfumy te sa proba 'rekonstrukcji' zapachu drzewa pomaranczy - mamy tutaj nuty gorzkiej pomaranczy, olejek z liści drzewa pomaranczy oraz lekki kwiatowy akcent w postaci nut neroli.

Z serii Aqua Allegoria polecam rowniez zapachy Mandarine & Basilic oraz najnowszy zapach z tej serii, czyli Teazzurra.





To moje top 5 w tym roku :) A Wy, jakie zapachy nosicie w lecie? ;) 


czwartek, 23 lipca 2015

Smashbox, Full Exposure Palette

Witajcie Moje Drogie,

W poprzednim wpisie napisalam, ze jesli mialabym miec tylko jedna paletke, to bylaby to paletka Smashbox, Full Exposure. Po pewnym czasie zorientowalam sie, ze nigdy jej nie Wam nie pokazywalam.
Mam ta paletke od dluzszego czasu, wiec w niektorych cieniach widac juz sporawe denka i nie wyglada ona tak ladnie jak nowa, wiec na poczatku pomyslalam, ze moze troche 'nie wypada' jej pokazywac, jako ze na wiekszosci blogach hulaja nowiutkie paletki, jeszcze nietkniete pedzlem :P 

Ale stwierdzilam, ze jednak warto napisac o tej paletce pare zdan, bo produkty Smashbox nie sa pokazywane czesto na polskich blogach (hmmm, niech zgadne... Czyzby Smashbox nie wysylal PR samples? :P). A szkoda, bo produkty tej marki sa (w wiekszosci) naprawde dobrej jakosci, 




Zaczne moze od opakowania i od narzekania, bo opakowanie tej paletki jest wyjatkowo beznadziejne. Wykonane jest z gumo-podobno tworzywa wiec kazdy doslownie odcisk placa zostawia na nim widoczny slad.  Serio, nie wiem ktora firma wymyslila takie opakowania dla kosmetykow kolorowych, ale byl to wyjatkowo beznadziejny pomysl, bo takie paletki bardzo szybko sie brudza. To samo opakowania firmy NARS... Ale mam dla Was mala wskazowke - jesli macie paletki wykonane z gumy, to najlatwiej je wyczyscic plynem miceralnym (ja uzywam tego z Biedronki :D) 


No ale jak to sie mowi, nie oceniaj ksiazki po okladce, wiec idziemy dalej :)




Do paletki jest dolaczony dwustronny pedzelek. Musze o nim wspomniec, bo jest naprawde swietny - mylam go juz wieleee razy, nie stracil wlosia/ksztlatu. Koncowka do cieni 'shimmer' ma biale wlosie po jednej stronie, czarne po drugiej - fajny pomysl, bo mozemy tym koncem nalozyc cienie jasne jak i ciemne. Druga koncowka w teorii przeznaczona do cieni matowych, bardzo fajnie radzi sobie z blendowaniem cieni.





Paletka zawiera 2 rodzaje cieni w wykonczeniach 'matte' i 'shimmer' i nazwane sa one wlasnie w zaleznosci od wykonczenia albo M, albo S. Lacznie mamy 14 cieni, wszystkie utrzymane w brazowo-bezowych klimatach. Tak sie prezentuja:


A tak z bliska:



W kazdym rzedzie w srodku mamy najjasniejszy cien bazowy, po lewej 3 cienie w tonacji cieplej a po prawej typowo chlodne cienie. Wyjatkowo spodobal mi sie ten pomysl, bo majac taka game kolorystyczna mozna wykonac naprawde kazdy rodzaj makijazu. Paletke uzywam najczesciej ze wszystkich innych palet i dalej podtrzymuje opinie, ze gdybym musiala zostawic sobie tylko jedna palete to byla by wlasnie ta. Moge nia zrobic kazdy typ makijazu - od tego delikatnego po wieczorowe smokey eye.



Cienie matowe

Jesli chodzi o maty, to sa naprawde swietne z jednym malym 'ale', bo cienie niestety odrobinke osypuja sie podczas aplikacji. Ale poza tym malym mankamentem, sa swietne, maja bardzo dobra pigmentacje, nie sa ani bardzo kremowe, ale tez nie naleza do suchych i kredowych matow, ktorych nie lubie. Swietnie sie blenduja i na dobrej bazie wytrzymaja na powiekach caly dzien.


M1 - czekoladowy, cieply braz. Dobrze sprawdza sie w podkreslaniu zalamania powieki.

M2- ciemny bez, fajnie wyglada na zewnetrznej czesci powieki.

M3 - jasny, cieply bez. Szczerze mowiac, to najmniej lubie ten cien, bo na mojej powiece wyglada bardzo pomaranczowo :/

M4 - jasny, neutralny bez. Swietny cien bazowy, jak mozecie zobaczyc powyzej na zdjeciach, jeden z bardziej wykorzystywanych cieni przeze mnie jesli chodzi o maty.

M5 - chlodny szaro-brazowy kolor. Tez swietnie wyglada na calej powiece.

M6 - chlodny odcien brudnego brazu. Idealny odcien do wypelniania brwi, ja wlasnie wykorzystuje go najczesciej w roli wypelniacza brwi.

M7 - czarny cien, czesto go uzywam do stworzenia kreski na powiece.


Cienie brokatowe/polyskujace

Jesli chodzi o cienie brokatowe to sa nieco slabsze jakosciowo. Jestem na tak jesli chodzi o dobor odcieni, jednak ich aplikacja pozostawia wiele do zyczenia. Jak mozecie zauwazyc na zdjeciach, cienie brokatowe maja widoczne zlote drobinki, ktore niestety mocno sie osypuja. Wiec najlepiej sprawdzaja sie nalozone na mokro, badz wklepane w powieke. 
Zauwazylam z czasem, ze przez te dosyc duze drobinki, brokatowe cienie ubywaja mi z paletki znacznie szybciej niz maty mimo, ze rzadziej ich uzywam niz tych matowych.

S1 - czekoladowy braz, jesli chodzi o intensywnosc, to jest bardzo podobny do swojego matowego odpowiednika M1.

S2- ciemny odcien zlota, super wyglada w polaczeniu z jasniejszym S3.

S3 - klasyczny odcien zlota. Swietnie wyglada nalozony na mokro na calej powiece. 

S4 - jasny odcien bezu, bardzo czesto nakladam go na koniec makijazu na cienie matowe, bo nadaje im ladnego polysku.

S5 - ciezko opisac ten cien, jest to mieszanka zlota, brazu i szarosci. Tez swietnie wyglada na calej powiece.

S6 - srebrny odcien, czesto go uzywam na zewnetrzna czesc powieki.

S7 - ciemny odcien szarosci, niemal czarny. Przyznam sie, ze rzadko go uzywam, bo rzadko robie az tak mocne makijaze oczu.

Typowy makijaz 'dzienny' z uzyciem tych cieni (w tym makijazu uzylam glownie matowych cieni) prezentuje sie tak:


Brwi powyzej sa rowniez wyplenione cieniem M6, wiec mozecie zobaczyc, ze swietnie nadaje sie do wypelnienia brwi.





Podsumowujac, mimo tego, ze nie jestem do konca zadowolona z brokatowych cieni, to ta paletka jest moim ulubiencem i jesli robie stonowany makijaz dzienny w nudziakowych kolorach, to prawie zawsze po nia siegam.  Lubie ja rowniez za wielofunkcjnosc - M6 mozna wykorzystac do brwi, czarnym mozna zrobic kreske...

Znacie ta paletke? Ciekawa jestem rowniez, jaka jest Wasza najbardziej uzywana paletka do makijazu dziennego (i nie tylko :)) ? :)



sobota, 18 lipca 2015

Tylko jeden produkt / Ulubiency wszechczasow :)

Witajcie Moje Drogie,

Ten wpis juz 'chodzil' za mna dlugo. Wyobrazcie sobie sytuacje, ze musialybyscie wybrac tylko jeden produkt z jednej kategorii - jeden roz, jedna paletke, jedna pomadke... Takiego ulubienca, do ktorego powracacie i ktory Was nie zawiodl.

To nie sa ulubiency miesiaca, roku czy 2 lat, tylko tacy ulubiency wszechczasow. Produkty, ktore sie u mnie sprawdzily, bylam zadowolona z efektu, wydajnosci i trwalosci produktu i nie zalowalam wydanych pieniedzy. Produkty, ktore kupilam pare razy, badz wiem, ze na 100% do nich kiedys wroce. Czasami warto wrocic do starego, sprawdzonego kosmetyku, zamiast szukac na sile KWC, ktory prawdobodobnie istnieje tylko w naszej glowie ;)

Niektore kategorie pominelam, bo niektorych produktow np. baz pod podklad nie uzywam, a niektorych mam bardzo malo np. blyszczykow, wiec nie bede udawac, ze znam wiele produktow z danej kategorii, wiem ktore sa dobre, a ktore nie...
Z niektorych kategorii np. tusze do rzes, nie mam zadnego produktu, ktory by mnie tak zadowolil, zebym nadala mu zaszczytny tytul ulubienca wszechczasow, wiec wybralam takie kategorie, w ktorych wiem co mi najbardziej sluzy.

Powiem Wam szczerze, ze na poczatku myslalam ze ulozenie listy zajmie mi duzo czasu, ale okazalo sie jednak, ze bardzo szybko udalo mi sie wytypowac ulubienca z wiekszosci kategorii...
Sadze, ze za pare lat minie mi chec do testowania nowych produktow i pozostane z jednym kosmetykiem z danej kategorii i byc moze wlasnie te kosmetyki beda wtedy w mojej kosmetyczce.


1. Podklad - Missha BB creams





W tej kategorii specjalistka nie jestem, zwlaszcza jesli chodzi o standardowe podklady, bo jak wiecie mojemu sercu blizsze sa znacznie BB kremy. Szczegolnie cenie kremy BB z Misshy, bo ich odcien nr 21, idealnie stapia sie z moja cera, wygladza ja i wyglada naturalnie... BB kremy Misshy sa z tych, ktore przetrwaja na skorze ekstremalne temperatury i maja czesto wysoki SPF, wiec mozemy sobie odpuscic nakladanie filtru UV.












2. Puder utrwalajacy - NARS, Light Reflecting Pressed Setting Powder




Tutaj postanowilam troche oszukac i podzielic pudry na 2 kategorie... Jesli chodzi o puder, ktory ma utrwalic mi podklad i korektor, to zdecydowanie najlepszym pudrem jest transparentny puder z NARS. Najbardziej lubie pudry transparentne, bo zauwazylam ze te kolorowe potrafia mi nieco zmienic odcien podkladu i czasami widac je na skorze...
Puder z NARS delikatnie rozswietla cere, nie jest to duze rozswietlenie, ale nadaje skorze taki satynowy polysk.








3. Puder rozswietlajacy: Guerlain, Meteorites Perles Iluminating Powder






Slynne meteoryty od Guerlain, to zdecydowanie jeden z tych produktow, ktore sie kocha albo nie tyle co nienawidzi, ale po prostu nie dostrzega sie jego efektu...
Ja osobiscie widze efekt jaki daje ten puder, ale tylko w swietle dziennym. Juz swiatlo sztuczne sprawia, ze meteoryty 'gina' na mojej twarzy.
Jest to drogi kosmetyk, ale jest niesamowicie wydajny i starcza na naprawde dlugi okres czasu. Mam 2 rozne edycje limitowane meteorytow i nie wiem szczerze mowiac, czy kiedys uda mi sie je zuzyc.






4. Korektor typu kamuflaz - Studio Finish Concealer MAC


             




Z serii mocno kryjacych korektorow, zdecydowanie ulubiencem jest korektor z lini Studio Finish z firmy MAC. Swietnie kryje wszelakie niedoskonalosci, ponoc nawet daje rade zakryc tatuaz (mowie ponoc, bo nie posiadam tatuazy :P). Bardzo wydajny, jedno opakowanie starcza mi na ok. 1,5 roku.







5. Korektor pod oczy - Christian Dior, Diorskin Nude, Skin Perfecting Hydrating Concealer


Tutaj mialam pewien problem co wybrac, bo nigdy nie kupilam tego samego korektora pod oczy wiecej niz raz, lubie testowac rozne typu korektorow, od tych mocno do slabo kryjacych. Mialam tez doczynienia z korektorami z roznych polek cenowych zaczynajac od Maybelline i NYX a konczac na YSL... I znam pare calkiem dobrych, ktore stawiam na rowni, dlatego ciezko bylo mi sie zdecydowac. Jesli mialabym wybrac tylko jeden, to pewnie wybralabym ten z Dior,glownie dlatego ze jest bardzo wydajny, ma az 10 ml, wyglada naturalnie i nie odcina sie od reszty twarzy.
Lubie korektory w pisakach typu Touche Eclat, ale umowmy sie, wydajne to one nie sa, bo maja ok. 1,5 do 2,5 ml, a kosztuja czesto tyle co dobry podklad... Wiec patrzac na sprawe 'ekonomicznie' wybieram korektor w tubce Diora :)




6. Roz: Sisley, L'Orchidée Rose


Tutaj mialam tez chwile zastanowienia sie... Ale gdybym musiala wybrac ten jeden jedyny roz, to bylby roz z Sisley, glownie dlatego, ze jego jasny odcien jest idealny wrecz do mojej cery, w zyciu nie zrobie sobie nim plackow na mojej bladej karnacji... Ma on 15 gram, wiec podejrzewam, ze to tez jeden z tych produktow, ktore sa nie-do-zuzycia, podobnie jak meteorki Guerlain...











7. Bronzer - NARS, 'Laguna' 




Tutaj nie mialam zadnych watpliwosci, moim ulubionym bronzerem jest zdecydowanie Laguna z NARS. Dlaczego? Przede wszystkim cenie ten bronzer za to, ze nie wyglada pomaranczowo, swietnie mozna nia wykonturowac twarz, mimo zawartych zlotych drobinek nie swiecimy sie jak bombka na choince. Ma aksamitna formule, w ogole sie nie pyli przy aplikacji, a przez jego srednia pigmentacje bardzo ciezko zrobic nim sobie krzywde.









8. Rozswietlacz - NARS, 'Albatross'




Tu rowniez nie mialam problemu z wyborem - moim absolutnym no. 1 w tej kategorii jest rozswietlacz z NARS, w odcieniu 'Albatross'. Mimo ze w opakowaniu wyglada niemal na bialy, to na policzkach wyglada nieco cieplej, pieknie rozswietla okolice policzkow (i nie tylko ;)). Kolejny niezbyt tani produkt, ale bardzo wydajny, wiec uwazam, ze warto.









9. Baza do powiek - Too Faced, Shadow Insurance Primer



Jesli nakladam cienie, to baza jest u mnie koniecznoscia, bo znacznie przedluza zywotnosc makijazu oczu. Wiem, ze sa kobiety, ktore wracajac do domu po calym dniu, pierwsze co robia to zmywaja makijaz, ale ja osobiscie lubie byc pomalowana po przyjsciu do domu rowniez, wiec moj makijaz oka musi sie trzymac nie tylko caly dzien, ale rowniez wieksza czesc wieczoru :)
Wahalam sie w tej kategorii miedzy baza z UD a ta z Too Faced, ale w koncu postawilam na Too Faced, chociaz obie sa bardzo podobne. Roznica jedynie byla w ilosci produktu, bo gdy kupowalam TF, to miala 15 gram, a UD ma 10, a cena jest podobna...





11. Paletka cieni: Smashbox, Full Exposure Palette




Tutaj tez mialam moment zastanowienia sie... Przetestowalam sporo cieni roznych marek. Wbrew temu, co twierdzi wiele osob, nie uwazam, ze cienie Urban Decay sa najlepsze na rynku.

Gdy pomyslalam po jaka paletke siegam najczesciej, to nie mialam watpliwosci, ze jest to paletka Smashbox, Full Exposure. Paletka zawiera cienie matowe i brokatowe, mozna nia wykonac makijaz codzienny i wieczorowy. Cienie z brokatem pozostawiaja wiele do zyczenia, bo niestety maja tendencje do osypywania sie, ale te matowe sa bardzo dobre jakosciowo i swietnie wygladaja na powiece, maja dobra konsystencje, nie mam zastrzezen. Wiec gdybym miala miec tylko jedna paletke, to wybralabym ta ze Smashbox. Cienie nie sluza mi tylko do makijazu powiek, bo czarny cien nakladany na mokro sluzy jako eyeliner, a cien po lewej stronie od czarnego, uzywam do wypelniania brwi :D



12. Pomadka - MAC, Crosswires




Tutaj chyba mialam najwiekszy problem. Ostatecznie musialam przejrzec wszystkie pomadki, ktore mam na stanie i stwierdzilam, ze pomadka, ktora najbardziej do mnie pasuje to Crosswires z MAC. Jest to bardzo nietypowy odcien, bo niby jest to koral ale ma w sobie duzo rozu i nawet troche czerwieni...
Acz szczerze mowiac, gdybym musiala wybrac nie jedna pomadke, a jedna marke to nie postawilabym na oferte firmy MAC, bo o wiele lepsze jakosciowo pomadki robi Givenchy i Guerlain.









13. Perfumy - Euphoria EDP, Calvin Klein



Nie jestem wierna zapachom, rzadko decyduje sie na zakup drugiego flakonu, po zdenkowaniu pierwszego. Wyjatkiem jest zapach Euphoria, ktory towarzyszy mi juz od 8 lat! Obecnie niedawno otworzylam 3 opakowanie tego zapachu... Wiem, ze swojego czasu Euphoria byla b. popularna, ze sporo osob ja nie lubi, ale co tam... Ja osobiscie uwielbiam ten zapach, jest bardzo zmyslowy, kobiecy i co najwazniejsze, ten zapach do mnie pasuje.









Na perfumach koncze, mialam dodac pare kategorii pielegnacyjnych, ale nie chce robic bardzo dlugiego postu, wiec moze pojawi sie druga czesc tego wpisu... Dajcie znac, jacy sa wasi ulubiency wszechczasow i czy mialyscie kiedys produkty, ktore wymienilam.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Guerlain, Cils d'Enfer Maxi Lash Mascara

Czesc Dziewczyny, 


Powiem Wam zupelnie szczerze, ze mimo, ze mam sporo zdjec produktow, to jakos ciezko mi sie zmobilizowac do pisania nowych postow. Dopadlo mnie lenistwo letnie... Pocieszam sie, ze nie tylko mnie, bo widze tez mniejsza czestotliwosc pojawiania sie nowych wpisow u Was ;)


Po mascare Cils d'Enfer skusilam sie glownie skuszona pozytywnymi recenzjami na stronie Makeupalley czyli zrodla wszelakich chciejstw i pokus :) 




(Pelnowymiarowe) opakowanie mascary zawiera 9 gram produktu. Wedlug producenta, ten tusz jest z serii pogrubiajacych rzesy, ktory nada im intensywny kolor i dlugotrwale podkrecenie.




Mascara ma bardzo standardowa, klasyczna szczoteczke. Maskara aplikuje sie bezproblemowo., swietnie rozdziela rzesy, nie daje efektu sklejonych rzes, ktorego nie znosze. Tusz ladnie wydluza rzesy i bardzo ladnie podkresla rzesy podwiniete zalotka.

Jesli chodzi o obietnice pogrubienia, to jest to slaby punkt tego tuszu, bo maskara nie pogrubia ich jakos dramatycznie. Raczej uwazam, ze powinna byc reklamowana jako tusz nadajacy rzesom dlugosc, a nie objetosc.

Probowalam uchwycic efekt jaki daje na zdjeciach, ale szczerze mowiac, gdy teraz patrze na zdjecia, to zdecydowanie nie oddaja efektu tej maskary... Kolejna kwestia, to fakt, ze moje rzesy sa z tych niehodowanych na odzywkach do rzes, wiec wezcie tez na to poprawke ;)


     



Slyszalam pare opini, ze tusz po paru godzinach osypuje sie... U mnie nic takiego nie mialo miejsca, tusz trzymal sie nawet podczas fali upalow, co uwazam za duzy plus.

Mimo braku nadania objetosci, Cils d'Enfer to jedna z najlepszych mascar jakie mialam do tej pory. Daje piekne wydluzenie, nie skleja rzes, nie zawiera grudek... Obecnie rowniez jest na promocji -40% w Douglasie... I wlasnie mysle czy nie kliknac na nia :)


wtorek, 7 lipca 2015

Bourjois, Rouge Edition Velvet "Nude-ist"


O pomadkach Rouge Edition Velvet slyszal juz chyba kazdy, bo te plynne pomadki pokazywala juz chyba kazda blogerka/YT-berka... Plynne, matowe pomadki marki Bourjois staly sie juz kultowe i ja postanowilam przekonac sie, o co tyle szumu i czy faktycznie pomadki sa godne uwagi.




Moje pierwsze wrazenie? Otoz, moi drodzy... Te pomadki smierdza. Tak, a dokladnie maja zapach starej farby. Oczywiscie, zapach zaraz po aplikacji produktu znika z ust... Ale sam poczatkowy zapach zaraz po otworzeniu nie jest niczym przyjemnym i tutaj te pomadki maja u mnie duzy minus.





Pomadka ma bardzo wygodny, lekko ukosny aplikator pozwalajacy na wygodne nalozenie produktu. Sama pomadka ma dosyc gesta, ale nie kleista konsystencje, zasycha dosyc szybko na ustach, pozostawiajac matowe wykonczenie. 


Teraz troche o samym odcieniu, ktory Wam dzisiaj pokaze, a mianowicie odcieniu o nr 7, "Nude-ist". Odcien ten wypatrzylam u ktorejs z dziewczyn na YT i wiedzialam, ze musze go dorwac.

W tubce odcien wyglada nieszczegolnie, przyznaje to, wyglada jak taki smutny brazowo-rozowy nudziak. 

Jednak na ustach odcien pokazje swoja 'moc' Wtedy wyglada na taki zgaszony odcien maliny z drobna domieszka brazu... Naprawde, prezentuje sie cudownie, jest to bardzo rzadko spotykany i nietypowy odcien, bo tak naprawde ani do konca nie jest to typowy bezowy nudziak, ani typowa soczysta malina. 




Jesli chodzi o trwalosc/komfort noszenia to powiem tak... Faktycznie pomadka utrzymuje sie na dlugie godziny. Gdy dotkniemy usta palcem, to kompletnie sie nie odbije, natomiast wiadomo, jesli jemy/pijemy, to tak, zejdzie nam nieco szybciej, ale tak czy siak trwalosc jest naprawde imponujaca.

Jesli chodzi o komfort noszenia... Formula tych pomadek jest reklamowana jako delikatna i niewyczuwalna na ustach. I z tym sie zgadzam, ale tylko na poczatku noszenia. Po paru godzinach niestety pomadke zaczyna sie czuc na ustach, usta zaczynaja wysychac... Przed i po aplikacji balsam na usta jest zdecydowanie polecany nie mowiac, ze jest raczej koniecznoscia... 





I tak mimo, ze naprawde cenie te pomadki za efekt matu, dostepne odcienie, trwalosc to jednak fakt, ze wysuszaja usta powoduje, ze nie jestem do konca z nich zadowolona. Uzywam tych pomadek od czasu do czasu, ale nie wyobrazam sobie ich aplikowac codziennie na usta, bo po krotkim czasie moje usta by podejrzewam byly suche jak wior...

Dalej podtrzymuje opinie, ze najbardziej komfortowy mat na ustach zapewniaja pomadki Le Rouge z Givenchy. Roznica jest taka, ze za 'komfort' by Givenchy musimy zaplacic 3-krotnie wiecej niz za pomadki Rouge Edition Velvet... Cos za cos :)

Co sadzicie o tych pomadkach? Jaki odcien jest Waszym ulubionym? 

czwartek, 2 lipca 2015

Ulubiency (makijazowi) na lato :)

Czesc Kochane,

Dzisiaj przygotowalam dla Was post, ktory planowalam od pewnego czasu. Jak juz moze zdazyliscie sie zorientowac, nie robie regularnych, co miesiecznych wpisow o zdenkowanych produktach, badz o ulubiencach. Jednak nie oznacza to, ze takowe sie w ogole nie beda pojawialy, bo od czasu do czasu chce robic posty o 'zdenkowanych' produktach, badz ulubionych kosmetykach.

Moj makijaz na lato nie jest w sumie az tak rozny od tego jak podczas innych por roku. Jest jednak pare produktow po ktore chetniej siegam wlasnie w letnie miesiace niz w pozostala czesc roku.
 Jesli temperatura za oknem jest naprawde wysoka, wtedy do makijazu uzywam paru produktow, jesli mamy jednak chlodniejsza pogode, to wtedy makijaz jest bardziej 'na bogato' :)


Twarz:



Szczerze powiedziawszy w lato czesto nie uzywam zadnego podkladu/kremu BB, bo czesto po prostu nie mam ochoty szpachlowac codziennie cery. Jesli jednak czuje potrzebe nalozenia 'czegos' na twarz, to wtedy uzywam azjatyckich kremow BB, ktore maja chlodne odcienie idealnie pasujace do mojej jasnej cery, a ponad to, zazywczaj maja wysoki filtr UV. M Signature Real Complete BB Cream to kolejny krem BB z Misshy, ktory testuje i uwazam ze jest swietny - nie zapycha cery, wyglada naturalnie. I najwazniejsze, mimo wysokich temperatur trzyma sie swietnie.

Korektor natomiast jest u mnie niezbedny. Moja cera pod oczami jest daleka od idealu i wymaga lekkiej korekty. Obecnie uzywam korektor Dior, Diorskin Nude, Skin Perfecting Hydrating Concealer (pelna recenzja tutaj) i podtrzymuje swoja swoja opinie, ze jest to swietny produkt, wyglada naturalnie, nie wchodzi w zalamania, a co najwazniejsze, podobnie jak krem BB, nie 'splywa' z twarzy podczas wysokich temperatur.

Kolejny niezbednik to puder. Nie potrzebuje pudru matujacego, wiec wybieram pudry, ktore sa lekkie, rozswietla cere i utrwala korektor/podklad. Puder Dior, Luminous Rose Loose Powder, pomimo swego rozowego koloru, tak naprawde na buzi wyglada transparetnie, nie robi z twarzy 'swinki'. Puder wyglada bardzo naturalnie na twarzy, swietnie utrwala korektor. 

Lato i wiosna to pory roku podczas ktorych, slynne Meteoryty Guerlain wygladaja najlepiej na twarzy. Delikatny, rozswietlajacy woal, ktory ten puder tworzy, jest najlepiej widoczny w mocnym swietle dziennym. Dlatego tez w letnie miesiace najbardziej lubie siegac po ten puder, bo po prostu najlepiej go wtedy widac.




Jak wiecie kocham roze i nie moglam wybrac tylko jednego ulubienca na lato. Roz Chanel, Joues Contraste w odcieniu Rose Glacier (pelna recenzja tutaj) uwielbiam, ma sliczne zlote drobinki, ktore pieknie mienia sie w swietle. 

L'Orchidée Rose Highlighter Blush z marki Sisley rowniez juz 'goscil' na moim blogu (pelna recenzja tutaj). Mimo wysokiej kwoty, kupilabym go ponownie, bo jest w idealnym odcieniu dla mnie, daje piekny efekt na policzku i wizualnie jest to najpiekniejszy roz wg mojego gustu.

Jesli chodzi o bronzer, to niestety nie polece Wam takiego, ktory ladnie caly opali twarz, bo ja uzywam bronzera jedynie w celu wykonturowania twarzy. I jesli chodzi o bronzer konturujacy, to polecam kultowy juz bronzer Laguna z marki NARS - jest srednio napigmentowany, przez co mozna nakladac go warstwami, nie robi plam, swietnie mozna nim wyszczuplic wizualnie policzki.


Usta




Jesli chodzi o usta, to ich makijaz zawsze dobieram do reszty makijazu twarzy. Gdy na sobie mam minimalny makijaz to wtedy stawiam na delikatne blyszczyki jak np. blyszczyk Addict Dior Gloss Nr 267 (pelna recenzja tutaj)

Gdy natomiast mam mocniejszy makijaz oczu to wtedy pozwalam sobie ma mocniejszy kolor ust.
Lubie szczegolnie kolor mocny kolor fuksji i wykonczeniu typu sheer np. Rouge d'Armani Sheer nr 500 (pelna recenzja tutaj) jak i wykonczeniu matowym jak pomadka Bourjois, Rouge Edition Velvet w odcieniu Ole Flamingo. Gdy uzywam matowych pomadek, zazwyczaj siegam po konturowki. Polecam te z Bourjois i Essence, maja odpowiednia trwardosc, trzymaja sie na ustach i dobrze sie temperuja.










W makijazu oczu zazywczaj stawiam na czarna mascare i przede wszystkim szukam zawsze takiej, ktora w czasie dnia nie zacznie sie kruszyc, rozmazywac i zrobi mi efektu pandy w okolicy oczu ;)
Teraz uzywam  mascary z Guerlain, Cils d’Enfer i spelnia moje wymagania pod wzgledem trwalosci, jednak jak na mascare majaca pogrubic rzesy, nie do konca wywiazuje sie z tego zadania.

Jesli decyduje sie na polozenie cieni na powieki, must have u mnie to baza pod cienie z Too Faced, Shadow Insurance Primer. Jak dla mnie jest swietna, ma troche wodnista konystencje i sadze, ze osobom z tlustymi powiekami ta baza by nie do konca podeszla, ale u mnie sprawdza sie idealnie.

Jesli chodzi o same cienie, to w lato lubie uzywac jasne, pastelowe cienie, lubie tez cienie z wykonczeniem polyskujacym/drobinkowym bo mozna nimi wykonac piekny, rozswietlajacy makijaz oczu. Czesto siegam po paletke Dior z zeszlorocznej kolekcji Trianon, 5 Couleurs nr 234.  Cienie maja swietna formule, gladko suna po powiekach. Daja delikatny efekt na powiece, ale jesli nalozymy je na mokro mozna wydobyc ich 'moc' :)



Post wyszedl troche dluzszy niz sie spodziewalam i mam nadzieje, ze ktos dotrwal do konca ;)