wtorek, 7 lipca 2015

Bourjois, Rouge Edition Velvet "Nude-ist"


O pomadkach Rouge Edition Velvet slyszal juz chyba kazdy, bo te plynne pomadki pokazywala juz chyba kazda blogerka/YT-berka... Plynne, matowe pomadki marki Bourjois staly sie juz kultowe i ja postanowilam przekonac sie, o co tyle szumu i czy faktycznie pomadki sa godne uwagi.




Moje pierwsze wrazenie? Otoz, moi drodzy... Te pomadki smierdza. Tak, a dokladnie maja zapach starej farby. Oczywiscie, zapach zaraz po aplikacji produktu znika z ust... Ale sam poczatkowy zapach zaraz po otworzeniu nie jest niczym przyjemnym i tutaj te pomadki maja u mnie duzy minus.





Pomadka ma bardzo wygodny, lekko ukosny aplikator pozwalajacy na wygodne nalozenie produktu. Sama pomadka ma dosyc gesta, ale nie kleista konsystencje, zasycha dosyc szybko na ustach, pozostawiajac matowe wykonczenie. 


Teraz troche o samym odcieniu, ktory Wam dzisiaj pokaze, a mianowicie odcieniu o nr 7, "Nude-ist". Odcien ten wypatrzylam u ktorejs z dziewczyn na YT i wiedzialam, ze musze go dorwac.

W tubce odcien wyglada nieszczegolnie, przyznaje to, wyglada jak taki smutny brazowo-rozowy nudziak. 

Jednak na ustach odcien pokazje swoja 'moc' Wtedy wyglada na taki zgaszony odcien maliny z drobna domieszka brazu... Naprawde, prezentuje sie cudownie, jest to bardzo rzadko spotykany i nietypowy odcien, bo tak naprawde ani do konca nie jest to typowy bezowy nudziak, ani typowa soczysta malina. 




Jesli chodzi o trwalosc/komfort noszenia to powiem tak... Faktycznie pomadka utrzymuje sie na dlugie godziny. Gdy dotkniemy usta palcem, to kompletnie sie nie odbije, natomiast wiadomo, jesli jemy/pijemy, to tak, zejdzie nam nieco szybciej, ale tak czy siak trwalosc jest naprawde imponujaca.

Jesli chodzi o komfort noszenia... Formula tych pomadek jest reklamowana jako delikatna i niewyczuwalna na ustach. I z tym sie zgadzam, ale tylko na poczatku noszenia. Po paru godzinach niestety pomadke zaczyna sie czuc na ustach, usta zaczynaja wysychac... Przed i po aplikacji balsam na usta jest zdecydowanie polecany nie mowiac, ze jest raczej koniecznoscia... 





I tak mimo, ze naprawde cenie te pomadki za efekt matu, dostepne odcienie, trwalosc to jednak fakt, ze wysuszaja usta powoduje, ze nie jestem do konca z nich zadowolona. Uzywam tych pomadek od czasu do czasu, ale nie wyobrazam sobie ich aplikowac codziennie na usta, bo po krotkim czasie moje usta by podejrzewam byly suche jak wior...

Dalej podtrzymuje opinie, ze najbardziej komfortowy mat na ustach zapewniaja pomadki Le Rouge z Givenchy. Roznica jest taka, ze za 'komfort' by Givenchy musimy zaplacic 3-krotnie wiecej niz za pomadki Rouge Edition Velvet... Cos za cos :)

Co sadzicie o tych pomadkach? Jaki odcien jest Waszym ulubionym? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz