niedziela, 17 stycznia 2016

MISSHA M Signature Real Complete BB Cream SPF25 PA ++

Witam Kochane,

Dzisiaj bedzie dawno planowany post... Przy pisaniu ulubiencow 2015, zorientowalam sie, ze jestem lekko do tylu jesli chodzi o pare produktow. Dzisiaj chcialabym Wam pokazac krem BB Signature Real Complete BB Cream, ktory zakupilam pare miesiecy temu. 




Krem Signature Real Complete BB Cream marki Missha to nastepca dobrze znanego kremu BB Perfect Cover tej marki. Krem nie zawiera parabenow, olejow mineralnych ani alkoholu.
W tubce mamy 45 gram (dostepne sa rowniez mniejsze wersje po 20 gram). Wersja pelnowymiarowa zawiera pompke, ktora dziala bez zarzutu (wersja z 20 gramami produktu pompki nie posiada). Jedyne do czego moge sie przyczepic, to to, ze ciezko stwierdzic, ile produktu nam zostalo, bo jak mozecie zauwazyc, opakowanie nie jest przezroczyste... 

Posiadam go w odcieniu 21 nazwany "Light Pink Beige". Do wyboru mamy jeszcze 3 inne odcienie.
Nr 21 jest to jasny, szarawy odcien bezu z chlodnym podtonem. Odcien jest dosyc specyficzny i nie kazdemu bedzie pasowal... Jednak jasne karnacje, ktore potrzebuja podkladu z chlodnym podtonem powinny byc zadowolone.

Swatch:



Konsystecja kremu BB jest ani za wodnista, ani za gesta, latwo sie rozprowadza po twarzy, ciezko zrobic sobie nim smugi... Choc wiadomo, dla chcacego nic trudnego :P

Poziom krycia jest typowy dla tego rodzaju produktu - okreslilabym jako srednie, zakryje bez problemu zaczerwienienia, male krostki, ale np. nie jestem pewna czy dalby rade zakryc wieksze blizny czy przebarwienia...

Wykonczenie jest bardzo typowe dla kremow BB Misshy... Bo zarowno Perfect Cover jak i Signature Real Complete zostawiaja na skorze lekko blyszczace, nawilzajace wykonczenie. Fanki matowych podkladow zdecydowanie beda rozczarowane... Jesli nalozymy ten krem BB za szczodrze, to mozemy az za bardzo sie swiecic, dlatego uzycie pudru po aplikacji tego kremu jest raczej wskazane ;)

Na skorze prezentuje sie tak:



Jak wspominalam na poczatku, krem uzywam od paru miesiecy i jeszcze go nie skonczylam... Fakt, ze po drodze zdradzalam Misshe z innymi podkladami... Ale tak czy siak, sadze, ze pelnowymiarowe opakowanie mogloby starczyc na ok. 3-4 miesiace codziennego uzywania.

Krem nie podraznil mnie, nie zauwazylam powstania nowych zaskornikow badz innych przykrych niespodzianek podczas ostatnich paru miesiecy, kiedy uzywalam ten krem regularnie :)

I jak Wam sie podoba efekt? :) Lubicie kremy BB azjatyckie, czy blizej Wam do tych zachodnich? ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz