środa, 13 stycznia 2016

Ulubiency 2015 (kolorowka, pielegnacja, perfumy)

Hej Kochane,

(Jak zawsze) z malym opoznieniem publikuje liste ulubiencow. Jak bedziecie mogly zauwazyc pominelam sporo kategorii - uznalam, ze nie ma sensu na sile wybierac ulubienca w kazdej kategorii... Wybralam produkty, ktore naprawde sa swietne jakosciowo, dobrze mi sluza i zamierzam do nich powrocic w przyszlosci. Sa to produkty takie, ktore "odkrylam" w 2015, jak i takie, ktore odkrylam dawno i z checia powracam.


                                                                             


Pierwszy ulubieniec to zdecydowanie koreanskie kremy BB. W tym roku testowalam calkiem sporo kremow BB roznych marek. Zdecydowanymi ulubiencami sa kremy BB z Misshy (w odcieniu nr 21) Dobrze wtapiaja sie w moja (blada) cere, nie ciemnieja w ciagu dnia,  nie scieraja sie ... Daja srednie krycie i nie widac ich na skorze... Wedlug mnie rewelacja i bede do nich powracala :)

Jesli chodzi o ulubiony roz/brazer to zdecydowanie produktem, po ktory siegalam najczesciej byla paletka marki NARS z limitowanej serii Guy Bourdin o nazwie One Night Stand :) Paletka sklada sie z 3 produktow ze stalej oferty marki czyli kultowego juz brazera Laguna, rozu Orgasm i rozu Deep Throat. 3 produkty limtowane to rozswietlacz Devotee, roz Mistinguette oraz roz Goulue. Kto sledzi mnie na IG wie ze, paletka jest w wiekszosci juz zdenkowana... Zdecydowanie polecam limitowane paletki NARS, bo jakosc jest identyczna porownujac z pelnowymiarowymi produktami, a w paletce zawsze dostajemy produkty ze stalej oferty marki jak i limitowane, wiec jest to dobra okazja do "zapoznania" sie blizej z produktami NARS. 

Ulubionym pudrem zdecydowanie byl puder Dior z serii Diorskin Nude o jakze wdziecznej nazwie Luminous Rose Loose Powder. Jest to aksamity, drobniutko zmielony puder sypki. Tak, jest w odcieniu rozowym, ale tak naprawde na twarzy daje transparetny efekt (no chyba, ze nawalimy go za duzo... Wtedy faktycznie nasza twarz zacznie przypominac odcieniem prosiaczka) Ladnie rozswietla cere i dobrze utrwala podklad. Swietnie tez sprawdza sie w utrwalaniu korektora... Co wazne dla mnie - nie zmienia odcienia podkladu/korektora. Niestety na poczatku 2015 marka Dior wycofala ten produkt, wprowadzajac nowy puder sypki (rowniez w tym samym odcieniu rozu). Mam gleboka nadzieje, ze faktycznie jest to ten sam produkt, tylko w innym opakowaniu ;)


Jesli chodzi o produkty do demakijazu, to w tym roku po raz pierwszy siegnelam po plyny micelarne marki Bourjois. Wszyscy znamy i (kochamy ;)) plyny micerlarne Garniera i Biodermy, a innych plynach micelarnych nie jest tak glosno na blogach/YT. "Micele" od Bourjois dobrze radza sobie z makijazem (chce zaznaczyc, ze ja nie uzywam makijazu wodoodpronego) i dodatkowo ladnie pachna, w przeciwienstwie do plynow micerlanych Garnier, ktore wedlug mnie maja taki dosyc specyficzny zapach...

W kategorii pielegnacja wlosow, powiem Wam, ze dalej szukam tego "idealnego" zestawu szamponu i odzywki, a produkty, ktorych uzywalam w 2015 nie byly niczym przelomowym w mojej pielegnacji wlosow. Jednak w minionym roku skusilam sie wreszcie na zachwalana wszedzie szczotke do wlosow Tangle Teezer. Mam dlugie, cienkie wlosy, ktore nielatwo czasami rozczesac... Tangle Teezer naprawde z latwoscia ujarzmia moje wlosy. Zauwazylam tez, ze nie ciagnie tak mocno wlosow, a co za tym idzie - na szczotce widze o wiele mniej wlosow po czesaniu. Zaluje jedynie, ze wczesniej sie nie skusilam na ta szczotke i planuje kupic tez wersje podrozna tej szczotki, zeby moc ja nosic w torebce :)


Jesli chodzi o pielegnacje okolic oczu to od lat wracam do kremu Clinique All About Eyes. Wiem,zdania na temat tego kremu sa podzielone. Zdecydowanie nie jest to krem, ktory splyci zmarszczki, zapewni "lifting" skory pod oczami... Ale dobrze nawilza okolice oczu, radzi sobie z opuchnieciami spowodowanymi brakiem snu oraz szybko sie wchlania, co sprawia, ze mozna po niego siegac w dzien, jak i w nocy. Powiem zupelnie szczerze, ze jestem realistka i wiem, ze zaden krem pod oczy nie usunie mi cieni pod oczami, ktore mam genetycznie. Kosmetyk, to tylko kosmetyk. Dlatego tez nie oczekuje (juz) cudow od kremu pod oczy.

Jesli chodzi o pielegnacje twarzy na noc, to w tym roku najbardziej przypadl do gustu mi krem marki Origins, High Potency Night-A-Mins Renewal Cream. Mam cere normalna, bez wiekszych "problemow" typu przebarwienia, nadmierne wydzielanie sebum itp itd... Od kremow do twarzy przede wszystkim oczekuje lekkiego nawilzenia, szybkiego wchloniecia sie i formuly, ktora nie zapcha mi porow... Krem marki Orgins spelnia wszystkie moje wymagania. Krem ma bardzo lekka konsystencje, wiec nie dziala on bardzo mocno nawlizajaco, ani nie dziala przeciwzmarszczkowo/napinajaco na skore. Sadze, ze moglby to byc za "slaby" zawodnik dla suchych i dojrzalych cer.

W minionym roku odkrylam rowniez specyfik Sally Hansen Double Duty, ktory moze sluzyc jako baza lub top coat. Ja uzywalam go jako top coat. Swietnie przedluza trwalosc lakieru. Obecnie uzywam lakierow Essie badz OPI, a Double Duty dobrze z nimi wspolpracuje, wiec jestem z niego bardzo zadowolona. Wczesniej gdy nie uzywalam top coatu, lakiery Essie i OPI "przezywaly" na moich paznokciach ok. 2-3 dni, natomiast z tym top coat ich zywotnosc wzrasta do tygodnia :)



"Zapachowym" odkryciem 2015 byla marka Narciso Rodriguez (Odkrylam je glownie dzieki Marcie). Wczesniej kojarzylam jedynie zapach For Her EDP, ktory nie uwazam za zbytnio udany... Jednak okazalo sie, ze Narciso Rodriguez (podobnia jak np. Chanel) stosuje inne nuty zapachowe do wod perfumowanych vs wod toaletowych, wiec wersja zapachu EDT vs EDP bedzie diametralnie rozna. I wlasnie tak jest - wersje zapachu For Her EDT uwielbiam! Jest to zdecydowanie jeden z najlepiej zrobionych pizmowych zapachow, zwlaszcza w porownaniu z tym, co serwuja nam inne marki mainstreamowe. Z pizmem mam rozna relacje, ale pizmo w For Her EDT jest delikatne, kobiece, ale jednoczesnie bardzo sensualne... Cudo! Polecam testy zarowno For Her EDT, jak i Narciso EDP.

I na koniec - ulubiony produkt do ust to zdecydowanie pomadka do ust Givenchy, o ktorej pisalam w grudniu (tutaj link)...Wiec nie bede sie za bardzo rozpisywac. Lekka formula, piekny odcien, latwa aplikacja... Idealna pomadka na dzien :) 


A jak Wasi ulubiency? Znacie cos z mojej gromadki? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz