piątek, 12 lutego 2016

Blada cera = duzy problem :D Swatche i porownanie podkladow dla jasnej karnacji



Witajcie,


Przypomnialo mi niedawno, ze jakis czas temu zrobilam zdjecie porownawcze 3 podkladow, ktorych probki otrzymalam w Sephorze. Potestowalam te podklady i stwierdzilam, ze czas na podsumowanie mojej przygody z nimi i napisanie mini-recenzji o kazdym z nich. Dodatkowo sama po sobie wiem, ze "podkladowe" zdjecia porownujace odcienie roznych podkladow sa bardzo przydatne dla innych.


W duzym skrocie jaka mam cere: mam cere normalna, przez co nigdy nie mialam problemu, ze pare godzin po nalozeniu podkladu zaczynam sie "swiecic" badz podklad mi zszedl z twarzy. Preferuje podklady lekkie, o plynnej konsystencji, dajace efekt rozswietlajacy. Nie lubie/nie potrzebuje mocnego krycia. Wydawac sie by moglo, ze bede latwym do zadowolenia klientem i szybko znajde dla siebie odpowiedni podklad, prawda? Jednak ostatnio bylam w Sephorze ok. godziny w poszukiwaniu dobrego podkladu. Moj problem jest taki, ze mam naprawde blada cere. Zdecydowanie mam jasniejsza cere niz "przecietna" Polka, wiec u mnie znalezenie odpowiednio jasnego podkladu, ktory bylby do tego lekko kryjacy, rozswietlajacy graniczy z cudem. Np. bardzo odpowiada mi podklad Guerlain Lingerie de Peau - jesli chodzi o efekt/formule/krycie to jest dokladnie to co szukam, ale oczywiscie ich najjasniejszy odcien jest dla mnie o ton/pol tonu za ciemny. 


W koncu jednak wyszlam z probkami 3 podkladow, ktore powiedzmy "jako-tako" mi pasowaly (acz tak naprawde pasuje mi tylko 1, ale to przeczytacie ponizej co i jak). 


Dla porownania po prawej stronie jest swatch kremu BB Misshy, o ktorym ostatnio pisalam. Gdy spojrzycie na to zdjecie i porownacie roznice w odcieniach, to chyba zrozumiecie czemu kupowanie podkladow wysokopolkowych mija sie u mnie z celem. Zdecydowana wiekszosc najjasniejszych odcieni jest na mnie za ciemna. 

Od lewej do prawej: 


YSL Le Teint Touche Eclat B10, Dior Diorskin Nude 010 "Ivoire", Diorskin Nude BB Creme 001, Missha M Signature Real Complete BB Cream nr 21 "Light Pink Beige"





Yves Saint Laurent, Le Teint Touche Eclat w odcieniu B10. Bardzo spodobala mi sie konsystencja tego podkladu, jest lekka, podklad dobrze (a co najwazniejsze szybko) mozna rozprowadzic po twarzy, nie robi smug. Jesli chodzi o krycie to jest ono delikatne. Producent obiecuje rozswietlenie i faktycznie podklad dodaje cerze delikatny blask.


Jesli chodzi o sam odcien - B10 to jasniutki odcien neutralnego bezu z lekkim zoltym podtonem. Chce zauwazyc, ze ten odcien jest z prezentowanej 3 podkladow najlepszy dla mojej bladej cery - jest najjasnieszy z calej 3 i ma neutralny podton - nie za zolty, nie za rozowy. Wydaje mi sie, ze generalnie YSL robi jedne z najjasniejszych odcieni jesli chodzi o marki wysokopolkowe, wiec jesli ktoras z Was jest tak samo blada jak ja, polecam testy podkladow YSL. Mnie naprawde Le Teint pozytywnie zaskoczyl i w przyszlosci planuje zakup :)


Dior Diorskin Nude 010 Ivoire - ten podklad zostal mi polecony, gdyz w teorii ma byc "lekki" i nie dawac efektu maski. Gdy jednak nalozylam go po raz pierwszy na twarz, przede wszystkim pierwsze na co zwrocilam uwage, to to, ze krycie jest dosyc mocne i sam podklad jest dosyc widoczny na twarzy... Byc moze, jestem za bardzo przywyczajona do kremow BB, ale jak dla mnie Diorskin Nude daje za duze krycie (jak na moje potrzeby) a i wykonczenie, wg producenta "aksamitne" i "delikatne" raczej nie zachwyca. Ot, podklad wyglada w porzadku na twarzy, ale zdecydowanie nie powiedzialabym, ze to jest efekt "Nude".


Pomijam juz fakt, ze najjasniejszy odcien 010 Ivorie jest o ton ciemniejszy od YSL i odcina mi sie od twarzy. Na pewno nie zakupie tego podkladu i generalnie po testach podkladu Diorskin Nude jak i BB Creme na jakis czas bede sie trzymala z daleka od podkladow Diora.

Dior Diorskin Nude BB Creme w odcieniu 001: Wiazalam duze nadzieje z tym kremem BB, bo naczytalam sie pozytywnych odcieni i nakrecilam sie na niego. Cale szczescie, przed zakupem wzielam probke tego podkladu. Co okazalo sie z nim nie tak? Przede wszystkim odcien, ktory jest zdecydowanie za rozowy. Serio, nie wiem ile osob bedzie mialo tak rozowy podton cery, zeby ten odcien im podpasowal... Probowalam nakladac minimalne ilosci tego kremu i rozblendowac go jak najbardziej sie da - niestety za kazdym razem po aplikacji moja twarz byla nienaturalnie rozowa... Jeszcze na domiar zlego po paru godzinach zauwazylam, ze odcien mojej twarzy zaczal sie jeszcze bardziej odcinac od szyi... 

Tak wiem, ze jest jeszcze odcien 002 z zoltym podtonem, ale nie mam ochoty na dalsze testy, bo po prostu jesli chodzi o wykonczenie/efekt na twarzy to podobnie jak z podkladem Nude, krem BB rowniez nie prezentuje sie jakos wspaniale. Calkiem niezle wtapia sie w cere, krycie jest cos pomiedzy lekkim a srednim, ale co mi tutaj brakuje, to zdecydowanie ten produkt nie dodaje cerze takiego zdrowego "glow", jaki daja azjatyckie kremy BB. Porownujac go np. z kremami Misshy wypada gorzej, a cenowo nie musze chyba mowic ktory produkt wychodzi drozej... Wiec chyba nikogo nie zdziwie, ze nie planuje zakupu?




Znacie ktorys z prezentowanych tutaj podkladow? Czy sa na sali jakies blade karnacje? :)



sobota, 6 lutego 2016

Benefit Ultra Plush Lipgloss w odcieniu Kiss you

Witajcie,

Dzisiaj wpis o produkcie do ust nr 93489348 z mojej kolekcji mazidelek, ktory trafil do mnie dzieki Marcie. Gdy zobaczylam u niej ten odcien, bylam bardzo ciekawa jak bedzie u mnie wygladal i ucieszyla mnie informacja, ze wygralam ten blyszczyk podczas rozdania :)

To jest dopiero moj drugi produkt z marki Benefit. Szczerze powiedziawszy, to ja generalnie (jak moglyscie zauwazyc) skupiam swoja uwage na paru markach, a cala reszte omijam, z roznych powodow. Benefit raczej nie byl w kregu moich zaintersowan, acz musze przyznac, ze oba produkty z tej marki bardzo dobrze sie spisuja i jestem mile nimi zaskoczona.




 Blyszczyk jest zapakowany w tubke, a jest to moja ulubiona forma opakowan (nie tylko blyszczykow, ale tez np. kremow pod oczy i korektorow :)), wiec tutaj zdecydowanie blyszczyk ma u mnie plusa. Opakowanie zawiera 15 ml produktu.



 Co zasluguje na wyroznienie, to konsystencja blyszczyku - jest niesamowicie lekka, powiedzialabym, ze przypomina zel. Co za tym idzie aplikacja jest szybka i bezproblemowa. Co wazne - blyszczyk W OGOLE sie nie klei. To jest chyba jego najwieksza zaleta - bo inne blyszczyki, ktore mialam okazje testowac, czy to Smashbox, czy Dior czy NARS kleja sie w mniejszym/wiekszym stopniu.

Odcien Kiss You w tubce prezentuje sie dosyc wyraziscie. Jednak z racji lekkiej pigmentacji, odcien na ustach prezentuje sie o wiele bardziej subtelnie. Na ustach Kiss You wpada w chlodny roz z delikatna iloscia fioletu.  Odcien jest idealny na chlodnych typow urody. 

A! Blyszczyk jest zupelnie bezdrobinkowy i cale szczescie, bo zdecydowanie wole na ustach nie miec zadnych drobinek ;)



Jesli chodzi o trwalosc: z racji, ze blyszczyk ma lekka, zelowata formule, to znika po ok. 2-3 godzinach z ust. Zdecydowanie trwalosc to nie jest jego mocny punkt... Ale jestem w stanie to zaakceptowac, bo jest to typowe dla blyszczykow: te z gesta, kleista formula utrzymuja sie na ustach dlugo, a te lekkie, nieklejace sie, schodza z ust dosyc szybko.  No chyba, ze ktos zna nieklejacy sie blyszczyk, ktory utrzymuje sie 4-5 godzin na ustach, to prosze dac mi znac! :)





 I jak Wam sie podoba Ultra Plush Lipgloss na ustach? Znacie ta serie blyszczykow?