niedziela, 6 marca 2016

Benefit, Roller Lash Mascara

Hej dziewczyny,

Witam Was po przerwie... Niestety ostatnio mam mase obowiazkow, plus przez pewien czas nie mialam internetu w domu... Dodatkowo moje kursy jezykowe pochlaniaja mi sporo czasu, wiec gdy dopelznam do mojego mieszkania o 19-20, nie mam ani czasu na pisanie, robienie ani na czytanie blogow w ogole... Myslalam, zeby zrobic sobie na pare miesiecy, ale z drugiej strony wiem, ze pewnie po tak dlugiej przerwie nie wroce wcale... Postaram sie w weekendy cos skrabnac, ale czesciej znajdziecie mnie zdecydowanie na IG w obecnych czasach ;)

Jako, ze ostatni post byl o blyszczyku Benefit, to stwierdzilam, ze "pociagne" ten temat, szczegolnie, ze wczoraj pisalam o tym tuszu z nasza droga Madame :) Maskara Roller Lash "wpadla" do mojej kolekcji calkiem przpadkowo... Pewnego dnia poszlam do Sephory w poszukiwaniu nowej maskary - wiedzialam, ze raczej na pewno zdecyduje sie na nowa maskare YSL. Niestety/stety, nie bylo jej w sklepie. Konsultantka zapytala sie mnie, jaki efekt lubie w maskarach i powiedziala, ze przy moich rzesach najlepszy efekt da maskara Roller Lash z Benefitu. Jako, ze dodatkowo wtedy bylo -20% na wszystko, to nie zastanawialam sie dlugo i dalam sie "namowic", a wierzcie, ja rzadko slucham rekomendacji konsutlantek w perfumariach. 




Roller Lash jest reklamowana jako podkrecajaco-wydluzajaca maskara. Wg obietnic producenta, mozemy sie pozegnac z zalotka i sama maskara ma nam pieknie podkrecic i wydluzyc rzesy. 
Opakowanie zawiera 8.5 gr tuszu, data waznosci to 6 miesiecy ( czyli typowo jak wiekszosc innych maskar).



Musze zdecydowanie pochwalic szczoteczke tuszu, bo jest to jedna z najlepszych szczoteczek z jakimi sie spotkalam. Jak widzicie, szczoteczka jest leciutko wygieta, u gory mamy krotkie wlokienka, a dolu sa nieco grubsze. Gorna czesc sluzy do wywiniecia rzes i ich dobrego rozczesania, a dolna czesc mozna uzyc jako druga warstwe, do dodania rzesom objetosci. Podoba mi sie takie rozwiazanie i wlasnie tak uzywam ta maskare: najpierw gorna czescia "podkrecam" i rozdzielam rzesy, a druga, dolna czesc pomaga nadac rzesom nieco objetosci.

Kolejny plus tej szczoteczki, to to, ze naprawde ciezko jest nia ubrudzic sobie powieki, a wierzcie mi, w przypadku innych maskar czesto mialam z tym problem. Sam tusz zasycha szybko, wiec nawet gdy tusz jest nowy, to nie trzeba sie martwic o to, ze odbije sie na powiekach. 

A efekt na rzesach daje taki (przypominam, moje rzesy nie sa wyhodowane na odzywkach, wiec nie spodziewajcie sie spektakularnych efektow)




Mam nadzieje, ze na zdjeciach widac efekt, ktory chcialam Wam pokazac. Masakra faktycznie wydluza rzesy i przede wszystkim naprawde ladnie je wywija do gory. Dla mnie to jest duzy plus, bo zazwyczaj, uzycie zalotki to u mnie jest koniecznoscia, jako, ze moje rzesy sa proste i maja tendencje to "opadania" ku dolowi :P 

Jesli chodzi o jedyny "minus" - maskara niezbyt pogrubia rzesy, zreszta, to akurat mozna zauwazyc dobrze na zdjeciach... Generalnie z drugiej strony, producent nie obiecuje objetosci, bo to masakra przede wszystkim wydluzajaco-podkrecajaca rzesy, ale jednak, gdyby ciut bardziej pogrubiala, to bym sie nie obrazila ;)

Na koniec tylko dodam, ze tusz mam juz 5 miesiecy i nic sie z nim sie stalo, nie zgestnial/zesechl, dalej sprawuje sie znakomicie. 

Przetestowalam naprawde duzo wysokopolkowych tuszy i powiem Wam, ze Benefit jak na razie jest jednym z moich ulubiencow! Podoba mi sie jego efekt, bezproblemowa aplikacja, zero efektu pandy... Na pewno wroce do tego produktu i polecam kazdemu, kto ma podobne rzesy do moich (czyli cienkie, proste i dosyc geste) do testow :)