sobota, 21 maja 2016

Chanel Chance Eau Tendre podróbka a oryginał / Jak rozpoznac oryginal?

Hej dziewczyny,

Dzisiaj wpis na "zyczenie" czytelnikow, a dokladniej osob, ktore uzywajac wyszukiwarki google szukaja roznic pomiedzy zapachem Chance podrobionym a oryginalem... Takiego wpisu u mnie nie ma, ale skoro jest na taki post zapotrzebowanie, to przybywam wlasnie z takim wpisem dzisiaj. 

Jak wiecie (bo kiedys pisalam na ten temat) NIE ZNOSZE wrecz podrob. No po prostu nie cierpie i gdyby mnie nie bylo stac na markowe kosmetyki/perfumy/ubrania to po prostu zadowalabym sie produktami z tanszej polki. Uwazam, ze lepiej kupic cos tanszego, ale oryginalnego, niz wydac kase na podrobke, ktora umowmy sie, jakoscia wykonania nie grzeszy ....
Jednoczesnie, zdaje sobie sprawe ze dla statystycznego Polaka zarabiajacego srednia krajowa zakup markowych perfum to dosyc duzy wydatek i dlatego tez, nie dziwi mnie, ze duzo osob chce "zaoszczedzic" i szuka okazji na portalach typu allegro/ebay. I mimo, ze ja osobiscie nigdy nie kupilabym perfum Chanel na allegro (bo wiekszosc ofert to podrobki), to jednak rozumiem osoby, ktore szukaja tam perfum. Dlatego tez wlasnie dla osob, ktore nie sa pewne czy zakupiony zapach to oryginal, powstal ten wpis.

Swoja droga, z moich obserwacji wynika, ze zapachy Chanel (w parze z zapachami marki Dior) to prawdopodobnie najbardziej i najczesciej podrabiane zapachy na swiecie... (jesli ktos bedzie zaintersowany, to moge tez zapisac post o markach, ktore sa najczesciej, rzadziej i w ogole nie podrabiane (tak tak, sa takowe ;))



Zacznijmy od "gory" czyli od korka: korek zapachu Chance jest zrobiony z polprzeroczystego plastiku w ksztalcie kwadratu. Rogi korka sa "skosne", a nie ostre.  Korek powinien idealnie pasowac do atomizera. Podrobki mozna "przylapac" na tym, ze korek nie dopasowywuje sie idealnie do atomizera i lekko odstaje od flakonu.


Tutaj mozecie zauwazyc, ze atomizer oryginalnego zapachu idealnie pasuje do korka i nie ma zadnej duzej przerwy pomiedzy gora atomizera a gorna czescia korka.


Waznym detalem, ktory pomoze odroznic podrobke od oryginalu jest jakosc szkla... Szklo powinno byc gladkie, bez zadnych skaz/smug/nierownosci.

Logo "Chance Chanel" powinno byc zamieszczone w centrum flakonu. W podrobkach napis czesto jest zamieszczony krzywo/badz w lekkim oddaleniu od srodka flakonu.


Nastepnym waznym detalem jest plastikowa rurka - w oryginale powinna byc jednakowej grubosci i na dole i na gorze i powinna dotykac dna flakonu... W podrobionych flakonach najczesciej mamy widoczne pogrubienie rurki u gory; takze rurka jest o wiele krotsza niz w oryginale i nie siega dna flakonu.


Kolejna czesc to metalowa plytka zamieszczona na spodzie flakonu. Co jest na niej wygrawerowane moze sie nieco zmieniac w zaleznosci kiedy zapach byl wyproduktowany (i gdzie - bo niektore zapachy Chanel sa wyprodukowane w Stanach), ale zazwyczaj informacje typu nazwa firmy i adres, pojemnosc i czy zapach jest woda toaletowana/perfumowana powinny byc zamieszczone. Bardzo waznym szczegolem sa gwozdzie umieszczone w rogach plytki - powinno byc ich 4, powinny byc rozmieszczone w idealnie rownych odstepach i przylegac do metalowej czesci flakonu. W podrobkach gwozdzie sa czesto nierowno umocowane i "luzno" przylegaja do flakonu.

Last but not least: jakosc metalu: metal powinen byc gruby, gladki i lekko polyskiwac. Podrobki maja najczesciej cienki, porysowany metal bez polysku.

Na koniec, jesli chcecie zobaczyc zdjecia podrobki vs oryginalu, to zapraszam Was tutaj:
http://chanelmademoiselle.ru/chanel-chance-eau-tendre-kak-opredelit-poddelku-podrobnaya-instrukciya-s-foto.html

Milego weekendu zycze!



piątek, 20 maja 2016

Be Legendary Lip Gloss, Disco Rose | Smashbox Cosmetics

Hej dziewczyny,


Mimo, ze kiedys nie cierpialam wrecz blyszczykow, to teraz o wiele bardziej "odnajduje" sie w tej kategorii kosmetykow :) I coraz wiecej jest ich u mnie i na toaletce i na samych ustach :)



Blyszczyki Smashbox z serii Be Legendary przychodza do nas w plastikowym, prostokatnym opakowaniu z czarna nakretka. Produkt ma 6 ml. Marka Smashbox jest dostepna na wylacznosc w perfumeriach Sephora - wspominam to dlatego, ze generalnie produkty Smashboxa mozna "zlapac" w naprawde dobrych cenach na promocjach zimowych/letnich w Sephorze, wiec polecalabym zwrocic na nie uwage wlasnie w nadchodzacych miesiacach letnich, kiedy rozpoczna sie wyprzedaze ;) Ja sama ten blyszczyk nabylam za -50% mniej w czasie promocji zimowej ;)



Aplikator jest standardowy, nie za duzy, nie za maly. Nabiera dobra ilosc produktu i gladko sunie po ustach, zostawiajac tafle blyszczyku. Co do samego produktu - konsystencja nie jest ani za lekka, ani za ciezka... Cos pomiedzy, ale bardziej produkt idzie w kierunku formuly lekkiej... Nie lepi sie, co oczywiscie uwazam za duzy plus. Jesli chodzi o utrzymanie sie na ustach, to z tym jest problem... Jesli naprawde nic nie bede pila/jadla, produkt utrzymuje sie na ustach max. 2 godziny... Co dla mnie jest slabym wynikiem.



Moj odcien, Disco Rose to dosyc mocny odcien rozu z dosyc wyraznym czerwonym podtonem. Jako, ze odcien zamawialam "w ciemno" a w internecie swatchy tego odcienia niestety brak, to kierowalam sie glownie swoja intuicja i wybralam wlasnie ten rozowo-burgundowy odcien z palety dostepnych kolorow.
Czy byl to dobry wybor? Powiem Wam, ze wlasnie do konca dobrze sie czuje w tym odcieniu, wydaje mi sie, ze jest troszke za mocny dla mojego typu urody i nie potrafie wymyslic sensownego makijazu oka, ktory pasowal by do niego... Dlatego tez, pomimo, ze nie moge sie za bardzo "przyczepic" do tego produktu jesli chodzi o jakosc, to rzadko go nosze na ustach... Chyba ze wszystkich moich blyszczykow po ten siegam zdecydowanie najrzadziej.


A tak prezentuje sie na ustach:




I jak Wam sie podoba? Znacie serie blyszczykow Be Legendary?


niedziela, 8 maja 2016

Dior Glowing Nude Diorskin Nude Air Illuminating Powder


Hej Kochane,

Nowy miesiac oznacza nowy post :) 

Z produktem, o ktorym bedzie dzisiaj mowa, mialam przygody... W duzym skrocie: zamowilam ten rozswietlacz w marcu (!) i dostalam przesylke z reszta zamowienia, a rozswietlacza brak... Na fakturze bylo napisane, ze produkt niestety jest niedostepny. Dostalam tez maila, ze "moze" uda sie sciagnac ten rozswietlacz z magazynu w przeciagu 3 nastepnych tygodni... Tygodnie uplywaly, uplywaly i juz pogodzilam sie, ze raczej rozswietlacz przeszedl mi kolo nosa... A tu niespodziewanie dwa tygodnie temu w skrzynce pocztowej znajduje paczke z Marionnaud z rozswietlaczem. Jesli chcecie wiedziec, czy warto bylo tyle na niego czekac, zapraszam do czytania :D



Diorskin Nude Air Illuminating Powder w odcieniu 001 Glowing Pink pochodzi z tegorocznej wiosennej kolekcji marki Dior Glowing Gardens (tak, Glowing Pink, Glowing Gardens, duzo Glow serwuje nam Dior w tym sezonie :P)... Szczerze mowiac, znacie moje zdanie o limitowanych kolekcjach i prawdopodobnie nie zdecydowalabym sie na ten rozswietlacz, gdyby nie to, ze moj jedyny rozswietlacz z NARS wlasnie sie skonczyl ... Druga kwestia, to taka, ze bardzo malo na rynku jest chlodnych rozswietlaczy i gdy zobaczylam ten, to wiedzialam, ze jesli chodzi o odcien, to bedzie to dla mnie idealny wybor.






Sam rozswietlacz w opakowaniu juz wyglada pieknie... Wiem, ze oba odcienie 001 i 002 zostaly wykupione blyskawicznie i zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc osob "poleciala" na te rozswietlacze ze wzgledow estetycznych... U mnie raczej to byla kwestia drugorzedna, bo przede wszystkim szukalam chlodnego rozswietlacza, najlepiej rozowego, ktory da delikatny efekt i nie sprawi, ze bede blyszczala sie jak latarnia morska w srodku nocy :P



I wlasnie taki subtelny, delikatny efekt daje ten produkt. Uzyskujemy nim gladka, srebrno-rozowa tafle, ktora wtapia sie w cere... Nie jest nachalny, efekt mozna stopniowac i nalozyc wiecej produktu, ale nawet jesli nalozymy sporo produktu, to i tak efekt nie bedzie przesadzony...

A tak prezentuje sie na twarzy... Swoja droga, to juz wiem, ze jesli kiedys narzekalam, ze ciezko uchwycic na zdjeciu roz badz bronzer, to nie mialam wtedy pojecia, jak ciezko jest "zlapac" na zdjeciu blask rozswietlacza... ;)


Wiec czy warto bylo na niego czekac? Powiem tak: jestem z niego zadowolona, bo daje taki efekt jaki chcialam i na pewno z przyjemnoscia go bede dalej uzywac... Z drugiej strony, wiem, ze gdyby mi sie chcialo poszukac dobrze, to znalazlabym jakis zamiennik i nie plakalabym po nocach z powodu braku Glowing Pink :P




I jak Wam sie podoba? Czy ktos rowniez sie skusil na ten produkt?