niedziela, 8 maja 2016

Dior Glowing Nude Diorskin Nude Air Illuminating Powder


Hej Kochane,

Nowy miesiac oznacza nowy post :) 

Z produktem, o ktorym bedzie dzisiaj mowa, mialam przygody... W duzym skrocie: zamowilam ten rozswietlacz w marcu (!) i dostalam przesylke z reszta zamowienia, a rozswietlacza brak... Na fakturze bylo napisane, ze produkt niestety jest niedostepny. Dostalam tez maila, ze "moze" uda sie sciagnac ten rozswietlacz z magazynu w przeciagu 3 nastepnych tygodni... Tygodnie uplywaly, uplywaly i juz pogodzilam sie, ze raczej rozswietlacz przeszedl mi kolo nosa... A tu niespodziewanie dwa tygodnie temu w skrzynce pocztowej znajduje paczke z Marionnaud z rozswietlaczem. Jesli chcecie wiedziec, czy warto bylo tyle na niego czekac, zapraszam do czytania :D



Diorskin Nude Air Illuminating Powder w odcieniu 001 Glowing Pink pochodzi z tegorocznej wiosennej kolekcji marki Dior Glowing Gardens (tak, Glowing Pink, Glowing Gardens, duzo Glow serwuje nam Dior w tym sezonie :P)... Szczerze mowiac, znacie moje zdanie o limitowanych kolekcjach i prawdopodobnie nie zdecydowalabym sie na ten rozswietlacz, gdyby nie to, ze moj jedyny rozswietlacz z NARS wlasnie sie skonczyl ... Druga kwestia, to taka, ze bardzo malo na rynku jest chlodnych rozswietlaczy i gdy zobaczylam ten, to wiedzialam, ze jesli chodzi o odcien, to bedzie to dla mnie idealny wybor.






Sam rozswietlacz w opakowaniu juz wyglada pieknie... Wiem, ze oba odcienie 001 i 002 zostaly wykupione blyskawicznie i zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc osob "poleciala" na te rozswietlacze ze wzgledow estetycznych... U mnie raczej to byla kwestia drugorzedna, bo przede wszystkim szukalam chlodnego rozswietlacza, najlepiej rozowego, ktory da delikatny efekt i nie sprawi, ze bede blyszczala sie jak latarnia morska w srodku nocy :P



I wlasnie taki subtelny, delikatny efekt daje ten produkt. Uzyskujemy nim gladka, srebrno-rozowa tafle, ktora wtapia sie w cere... Nie jest nachalny, efekt mozna stopniowac i nalozyc wiecej produktu, ale nawet jesli nalozymy sporo produktu, to i tak efekt nie bedzie przesadzony...

A tak prezentuje sie na twarzy... Swoja droga, to juz wiem, ze jesli kiedys narzekalam, ze ciezko uchwycic na zdjeciu roz badz bronzer, to nie mialam wtedy pojecia, jak ciezko jest "zlapac" na zdjeciu blask rozswietlacza... ;)


Wiec czy warto bylo na niego czekac? Powiem tak: jestem z niego zadowolona, bo daje taki efekt jaki chcialam i na pewno z przyjemnoscia go bede dalej uzywac... Z drugiej strony, wiem, ze gdyby mi sie chcialo poszukac dobrze, to znalazlabym jakis zamiennik i nie plakalabym po nocach z powodu braku Glowing Pink :P




I jak Wam sie podoba? Czy ktos rowniez sie skusil na ten produkt? 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz